Nowe ciekawostki:
(jak coś jeszcze znajdę to tu wstawię)
201. Krakowski Park Linowy.
https://krakowskiparklinowy.pl/
ul. Widłakowa (okolice nr 13) Kraków – Pychowice
202. Muzeum Zakładu Medycyny Sądowej.
W piwnicach Collegium Medicum UJ znajduje się wyjątkowa kolekcja preparatów medycyny sądowej. Są tu czaszki z XVII wieku, tatuaże służące identyfikacji zwłok, narzędzia zbrodni związane z najgłośniejszymi sprawami kryminalnymi w Polsce, a nawet eksponaty, które mogą mieć związek z historią opisaną przez Karola Wojtyłę.
Siekiery, czaszki, fragmenty skóry. Na półkach leżą przebite nożami serca, obok czaszki z dziurami po kulach. Ze słojów wypełnionych formaliną straszą płody, a w innej gablocie zwisają pętle wisielców. To nie horror. To eksponaty w muzeum Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie w budynku przy ul. Grzegórzeckiej 16. W tym osobliwym miejscu kryją się także części ciał ofiar morderstw, narzędzia zbrodni i przyrządy wykorzystywane do sekcji zwłok. Muzeum w swoich zbiorach zawiera eksponaty nawet z końca XIX wieku. Służą przede wszystkim studentom medycyny i prawa. Chodzi o pokazanie przyszłym lekarzom i prawnikom efektów ciężkich i niespotykanych zbrodni. W ten sposób uczą się na przykład tego, jak wygląda rana postrzałowa czy czaszka po uderzeniu ciężkim przedmiotem. Osoba „z ulicy” tu jednak nie wejdzie. Wstęp do osobliwego muzeum Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie mają tylko naukowcy oraz studenci medycyny i prawa w ramach swoich zajęć.
https://www.youtube.com/watch?v=cgRJhptNryI
203. Muzeum Podręcznika Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, ul. Podchorążych 2
Muzeum Podręcznika w Krakowie to specjalna kolekcja Biblioteki Głównej Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej (UKEN). Gromadzi ona ponad 4800 polskich i zagranicznych podręczników szkolnych, akademickich oraz zeszytów ćwiczeń wydanych po 1800 roku. Kolekcja służy naukowcom i badaczom historii edukacji, a jej zasoby są częściowo dostępne w formie cyfrowej.
Najstarszym podręcznikiem szkolnym w kolekcji Muzeum Podręcznika jest „Algiebra podług Lacroix na szkoły wojewódzkie (ułożona przez Antoniego Dąbrowskiego)” wydana w Warszawie w 1818 roku. Ciekawe eksponaty stanowią również trzy niewielkie podręczniki do nauki języka polskiego. Zostały one wydane w 1943 r,w Jerozolimie, nakładem Komisji Regulaminowo-Wydawniczej Armii Polskiej na Wschodzie i przeznaczone były dla dzieci żołnierzy z armii generała Władysława Andersa.
Wybrane zbiory można przeglądać zdalnie za pośrednictwem Repozytorium UKEN. Placówka okresowo prezentuje swoje unikatowe zbiory (np. podczas Nocy Muzeów) oraz organizuje wystawy tematyczne.
204. Muzeum Farmacji Uniwersytetu Jagiellońskiego, ulica Floriańska 25
Trucizny, pijawki, róg jednorożca, hiszpańskie muchy, kołtun polski i stonogi.
W Muzeum Farmacji Uniwersytetu Jagiellońskiego, znajdziesz magiczne mieszanki
i tajemnicze przyrządy aptekarskie. To jedno z nielicznych muzeów tego typu na świecie. Utworzone w 1946 roku przy Okręgowej Izbie Aptekarskiej. Mieści się przy ulicy Floriańskiej 25, w zabytkowej kamienicy mieszczańskiej, na Drodze Królewskiej. Stała ekspozycja zajmuje pięć poziomów budynku – od XIV-wiecznych piwnic po strych. Zgromadzone w nim eksponaty obrazują historię aptekarstwa od średniowiecza po czasy współczesne. Są wśród nich naczynia apteczne, w tym okazały zbiór majolik z wielu europejskich manufaktur, moździerze różnych wielkości i kształtów, sprzęt laboratoryjny i inne utensylia apteczne, surowce lecznicze, pamiątki po wybitnych farmaceutach, kolekcja filatelistyczna dotycząca historii farmacji, a także osobliwości związane z dawnym lecznictwem. Ponadto w muzeum znajduje się odtworzone wnętrze XIX-wiecznej apteki, a także inne pomieszczenia, takie jak dawne laboratorium apteczne, piwnica z beczkami i butelkami na wina lecznicze oraz strych służący do suszenia i przechowywania ziół leczniczych.
205. Muzeum Katedry Anatomii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego
–największe i najstarsze w Polsce muzeum anatomii.
Mieści się przy ul. Kopernika 12
Od 1 lutego 2026 muzeum obsługuje wyłącznie grupy zorganizowane.
Obecnie kolekcja muzeum liczy 2077 preparatów i udostępniona jest do zwiedzania w 3 salach. W pierwszej sali eksponowane są preparaty z działu osteologii i arthrologii a także anatomii porównawczej i przede wszystkim antropologii. Druga sala zawiera preparaty głównie z zakresu narządów głowy, szyi, klatki piersiowej jamy brzusznej i miednicy. Prezentowane są tu także preparaty anatomiczne ośrodkowego układu nerwowego oraz modele rozwojowe sprowadzone do Krakowa w okresie międzywojennym przez Kazimierza Konstaneckiego. Ostatnia sala nosząca imię profesora Ludwika Teichmanna zawiera najstarsze preparaty znajdujące się w kolekcji muzeum, w dużej części wykonane osobiście przez patrona sali.
206. Najstarszy "wypadek drogowy" w Krakowie ok. 1901 r.
Ofiara przejechana przez lokomobile (przodek traktora).
W 1907 r. zginął mężczyzna wypadając z samochodu. Było to na ulicy Lubicz.
Lokomobila (z łac. locus mobilis) – początkowo był to przewoźny zespół napędowy, zawierający: kocioł parowy, maszynę parową i urządzenie transmisyjne (np. koło pasowe), konstrukcyjnie zbliżony do małego parowozu, ale bez własnego napędu. W miarę rozwoju konstrukcji dodawano przymiotniki uściślające, ale zawsze był to zespół napędowy stanowiący zwartą całość w przeciwieństwie do siłowni z wydzielonym kotłem i silnikiem. Przeważnie silnik parowy był mocowany na kotle, rzadziej do jego boku.
Lokomobile jest w Krakowie w Muzeum Inżynierii Miejskiej, ale jest nieeksponowana, (lokomobila marki F. Wichterle)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Lokomobila
207. Pierwsze znieczulenie na ziemiach polskich.
W szpitalu na ul. Kopernika 7 - data 6 lutego 1847 r. (obecny gmach Biochemii)
(kiedyś tam była siedziba Loży Masońskiej, pierwsza na ul. Kopernika 25)
Eter siarkowy, prof. Ludwik Bierkowski-jeden z pierwszych wynalazców aparatu do transfuzji krwi, jego popiersie jest na terenie szpitala.
Najpierw wypróbowano znieczulenie na dwóch studentach (jednego kłuto na próbę).
Pacjenci: Regina Węgiełkowa (operacja ropnia kolana) oraz Tomasz Łopata (operacja wodniaka jądra).
Wydarzenie to miało miejsce zaledwie kilka miesięcy po pierwszej publicznej demonstracji znieczulenia eterowego w Bostonie
(William T. G. Morton 16 października 1846 r.) i uczyniło Kraków jednym z pierwszych europejskich ośrodków, które wdrożyły tę przełomową metodę.
Około 1275 roku przypisuje się pierwsze otrzymanie eteru hiszpańskiemu uczonemu Raymond Lull, choć historycy nie są pewni, czy rzeczywiście go otrzymał.
Pierwszy dobrze udokumentowany sposób otrzymywania eteru opisał w 1540 roku Valerius Cordus. Nazwał go „słodkim olejem witriolu” (łac. oleum dulce vitrioli).
W 1730 roku August Sigmund Frobenius spopularyzował nazwę „eter”.
Eter dietylowy nie został wynaleziony przypadkowo, lecz otrzymano go w wyniku doświadczeń chemicznych.
Klasyczna metoda polega na:
Zmieszaniu etanolu z kwasem siarkowym(VI).
Ogrzewaniu mieszaniny do temperatury około 140°C.
Kwas siarkowy działa jako katalizator i powoduje połączenie dwóch cząsteczek etanolu z odłączeniem cząsteczki wody: Powstaje eter dietylowy i woda.
W XIX wieku odkryto, że opary eteru działają znieczulająco.
208. Murale w mieście
Street Art Kraków - Facebook
Bardzo Gruby Smok - Murale w Krakowie
209. Głąbik krakowski (lactuca cracoviensis Savicesciana) to smakowite warzywo rodem z Krakowa. Według XIX-wiecznych źródeł głąbik był warzywem uprawianym głównie na glebach Czarnej Wsi, Łobzowa oraz Krowodrzy. Swoją popularność utracił dopiero w latach 60. ubiegłego wieku, co jest zdumiewające, ponieważ głąbik może poszczycić się szeregiem pozytywnych cech. Całość rośliny jest jadalna – liście oraz przekształcające się w kwiatowe pędy łodygi można jeść zarówno na surowo jak i po obróbce termicznej. Głabik najbardziej polecany był jednak po uprzednim ukiszeniu. Zawiera on także cztery razy więcej witaminy C niż sałata lodowa. Oczywistym atutem głąbika jest sama jego nazwa, która powinna przemówić do każdego rodowitego krakusa. Pierwszym badaczem, który spośród wielu różnych gatunków sałaty wyodrębnił głąbika, był krakowski farmaceuta, lekarz i chemik Florian Sawiczewski (1797-1876) . Profesor Sawiczewski zwrócił uwagę na odmianę sałaty uprawianą w podkrakowskich wsiach (m.in. Czarna Wieś i Nowa Wieś), którą nazwał łoczygą krakowską – Lactusa cracoviensis.
Według Słownika regionalizmów krakowskich głąbik krakowski to „odmiana sałaty o wąskich liściach, wytwarzająca mięsisty pęd kwiatowy, jadany zwykle po ukiszeniu, dawniej powszechnie uprawiana na żyznych glebach podkrakowskiej Czarnej Wsi, Łobzowa i Krowodrzy”.
210. Babski Comber.
Najstarsza wzmianka o babskim combrze odnosi się do końca XVI wieku. Zwyczaj miał opisać anonimowy autor zaginionego obecnie druku „Gregoryanki”, który został wydany w 1600 roku. Opisano w nim różne zwyczaje i zabawy, głównie żakowskie. Wśród nich wspomniany został też "babski cząber", czyli opis zachowania krakowskich przekupek w tłusty czwartek. "Baby straganne" miały schodzić się na krakowski Rynek z różnych stron miasta podzielone na roty, śpiewając różne pieśni. Przewodziła im "marszałkini", z których słynna była Mądra Maryna. Miała ona pięciokrotnie z rzędu na cząbrze marszałkować i śpiewać pieśni własnej kompozycji, podobno bardzo "trefne".
Z 1820 r. pochodzi również legenda tłumacząca, skąd wzięła się słomiana kukła niszczona przez kobiety w tłusty czwartek. Według opowieści jednych w samym Krakowie a według innych na przedmieściu Piasek, był burmistrz, nazywaiący się Comber. Człowiek ten złośliwy i okrutny, nadużywający swojej władzy, miał zwyczaj targania ludzi, a zwłaszcza przekupek krakowskich za włosy i dręczenia na różne sposoby. Zaskoczony śmiercią w sam dzień tłustego czwartku, wywołał tym powszechną radość a jego imię przylgnęło na wieki do dorocznej uroczystości. Odtąd też lud krakowski zamiast wyrazu: „targać“ używał powiedzenia "combrzyć za głowę".
Z 1875 roku pochodzi obraz Hipolita Lipińskiego pt. Targ na Rynku w Krakowie (Obchód środy popielcowej) z kolekcji Muzeum Narodowe w Krakowi, w którym ukazano między innymi krakowskie przekupki w ostatnich chwilach karnawału). Pozostaje nam uruchomienie wyobraźni. Poprzebierane kobiety niosły słomianą kukłę combra. Na czele pochodu szła marszałkini prowadząca orszak kobiet na Rynek. Pochód brał w posiadanie miasto i jego obywateli od południa w tłusty czwartek i trwał aż do wieczora, gdy coraz większe kręgi taneczne zataczane były wokół Sukiennic. Obchody często kończył się w środę popielcową i łączyły ze zwyczajem tzw. klocków popielcowych. W Krakowie urządzaniem combru zajmowały się przekupki pochodzące z Piasku, Kleparza, Pędzichowa, a także Czarnej Wsi, Łobzowa, Nowej Wsi.
Do korzeni zapomnianej tradycji combru krakowskiego w 2022 roku powróciły Katarzyną Chodoń i Joanna Cichoń (Fundacja Rodzinne Ogrody – Przestrzeń Dzikich Odkrywców) wraz z uczestniczkami combrowych warsztatów, które mają miejsce w Centrum Interpretacji Niematerialnego Dziedzictwa Krakowa (Dom pod Krzyżem, ul. Szpitalna 21). Dziś ta karnawałowa zabawa kobiet – startująca ze Starego Kleparza, a kończąca się na Rynku Głównym – odnawia, przypomina, rozpoznaje i utrwala pozytywne doświadczenia starej tradycji.
211. Najstarszy budynek w Krakowie.
Około 700 lat ma najstarszy budynek mieszkalny w Krakowie, który przetrwał do naszych czasów. Kamienica na ul. Świętego Krzyża 23 wchodziła dawniej w skład fortyfikacji obronnych. Budynek został odrestaurowany w 1909 roku, a wskutek podnoszenia się poziomu ulicy, niektóre okienka znajdują się obecnie około 1 metr poniżej drogi.
W najstarszym krakowskim budynku mieszkalnym mieści się plebania położonego nieopodal kościoła
św. Krzyża w Krakowie.
212. Etymologia nazwy „Wawel” nigdy nie została dokładnie określona. Niektórzy badacze wskazują, że wywodzi się do słów odnoszących się do geologicznej budowy skał, z których powstało wzgórze: „wąwel”, „wądół” lub „wąwał”. Inni są zdania, że słowo „wąwel” oznaczało „wyniosłość pośród mokradeł”.
213. Wśród anglojęzycznych turystów dużą popularnością cieszy się kamienica o nazwie Boner Palace.
Nie jest to jednak dobra sława. Pierwszy człon nazwy tego obiektu nawiązuje do nazwiska dawnego właściciela kamienicy, ale w angielskim slangu słowo „boner” oznacza „sztywny penis”.
214. Obecność Celtów na terenie Małopolski niektórzy traktują jako epizodyczną, a tymczasem była ona ważnym impulsem do rozwoju. Celtowie zaczęli zasiedlać okolice Krakowa, począwszy od około 450 r. p.n.e. Nazywano ich Lugiami. Obecność Celtów przyczyniła się do podniesienia poziomu cywilizacyjnego ziem, przede wszystkim na południu Polski. Celtowie przynieśli ze sobą kulturę materialną, stojącą na wysokim poziomie. Znali koło garncarskie, używali specjalnych pieców do wypalania naczyń, byli bardzo dobrze obeznani z hutnictwem żelaza i kowalstwem, prowadzili wymianę handlową z użyciem własnych monet.
Wiele z cech charakterystycznych dla kultury Celtów archeolodzy znaleźli przede wszystkim na terenie Nowej Huty (w Krzesławicach) oraz w rejonie Podłęża i Kryspinowa.
Jednym z najważniejszych stanowisk archeologicznych jest Tyniec, gdzie odkryto pozostałości osady oraz liczne przedmioty charakterystyczne dla kultury lateńskiej.
Słowianie mają wiele wspólnego z Lugiami. Naczelnym bogiem Lugiów był Lug, bóg słońca i błyskawic, zupełnie przypominający słowiańskiego Swarożyca. Słowianie przejęli także od Celtów świętowanie dni
1 listopada i 1 maja.
Plemiona z nimi związane lub ich naśladowcy/potomkowie byli prawdopodobnie twórcami krakowskich kopców.
215. Skurwysyn.
Skała Skurwysyn znajduje się w północ-zachodniej części wzgórza Winnica, wznosząc się nad terasą Wisły, nieopodal ulicy Promowej, w Tyńcu.
Nazwy wytyczonych na nim dróg wspinaczkowych, też są fantazyjne.
https://pieknykrakow.pl/przewodnik/skurwysyn
216. Najstarszy bumerang na świecie.
Bumerang odkryto w 1985 roku w Jaskini Obłazowej (znajdującej się w przełomie Białki w Karpatach, niedaleko Nowego Targu). Szacuje się, że pochodzi sprzed ok. 42–39 tysięcy lat. Jest to najstarszy znany przedmiot podobny do bumerangu na świecie, starszy od najstarszych australijskich przykładów o ponad 30 000 lat.
Został wykonany z ciosu mamuta. Rozmiar kła mamuta, staranna obróbka i kontekst (w tym artefakty symboliczne i ozdoby osobiste) sugerują, że mógł on mieć również znaczenie rytualne lub symboliczne i raczej nie służył do polowań.
Jest to zabytek o wyjątkowej wartości naukowej, dlatego zwykle jest przechowywany w magazynach i udostępniany badaczom, a nie stale wystawiany dla zwiedzających.
Można go zobaczyć tylko wtedy, gdy jest wypożyczony na wystawę czasową lub Instytut organizuje specjalną ekspozycję z tym eksponatem.
Obecnie znajduje się w zbiorach Polskiej Akademii Nauk w Krakowie.
217. Datowanie i podobne kopce w Europie do kopców krakowskich:
Kopiec Krakusa.
ok. VI – VIII wiek n.e.
(niektóre teorie mówią o celtyckim rodowodzie: ok. II-I w. p.n.e.)
Kopiec Wandy
ok. VII – VIII wiek n.e.
Kopiec św. Mikołaja w Ninie (Chorwacja)
prawdopodobnie I tysiąclecie p.n.e.
Wyjątkowe, bałkańskie podobieństwo.
Usypali go Liburnowie – starożytne plemię iliryjskie, które zamieszkiwało północną Dalmację. Bezpośrednimi sąsiadami Liburnów od północy i wschodu (w głąb lądu, na terenie dzisiejszej Liki i Gorskiego Kotaru w Chorwacji) było potężne plemię Japodów (łac. Iapodes). Japodowie byli starożytnym ludem zaliczanym głównie do grupy ludów iliryjskich, choć pozostawali pod silnym wpływem Celtów. Zamieszkiwali obszar między rzekami Sawą i Uną oraz górami dzisiejszej środkowej i zachodniej Chorwacji oraz części Bośni i Hercegowiny.
Na szczycie starożytnego, sztucznego kopca ziemnego wybudowano w XII wieku małą rotundę (kościółek św. Mikołaja).
Co ciekawe na szczycie Kopca Krakusa też kiedyś funkcjonowała Rotunda, a budujące go ludzie byli pod ewidentnym wpływem kultury Celtów.
Starożytni Liburnowie byli ludnością zamieszkującą północną Dalmację i wyspy wschodniego Adriatyku, zwykle zaliczaną do kręgu iliryjskiego. Badania archeogenetyczne wskazują na znaczną ciągłość populacji regionu od epoki brązu
i żelaza. W przebadanych dotąd męskich próbkach z obszaru dawnej Liburnii, m.in. ze stanowiska Velim-Kosa koło Zadaru, często występowała haplogrupa Y-DNA J2b-L283, która wydaje się być charakterystyczna dla części populacji zachodnich Bałkanów epoki brązu i żelaza. Należy jednak pamiętać, że liczba przebadanych próbek jest nadal ograniczona i nie oznacza to, że wszyscy Liburnowie należeli do jednej linii ojcowskiej.
W VI–VII wieku n.e. na Bałkany napłynęły liczne grupy Słowian z Europy Środkowo-Wschodniej, prawdopodobnie z obszaru między Odrą, Wisłą, Bugiem
i Dnieprem. Osiedliły się one również na terenach dawnej Liburnii, gdzie doszło do wielowiekowego mieszania się ludności napływowej z miejscową ludnością późnorzymską i postiliryjską.
Współczesni mieszkańcy Chorwacji, w tym Dalmacji i części Istrii, wykazują znaczący udział komponentu genetycznego związanego z migracjami słowiańskimi. Wśród męskich linii rodowych stosunkowo często występują haplogrupy
R1a-Z282 oraz I2a-Y3120, które są szeroko rozpowszechnione w Europie Środkowo-Wschodniej i są wiązane z ekspansją ludności słowiańskojęzycznej we wczesnym średniowieczu. Analizy całogenomowe sugerują, że udział przodków związanych z migracjami słowiańskimi u współczesnych Chorwatów wynosi przeciętnie około 30–60%,
przy czym wartości te różnią się w zależności od regionu. Oznacza to, że dzisiejsza ludność Chorwacji jest rezultatem wielowiekowego mieszania się populacji przedsłowiańskich Bałkanów z grupami słowiańskimi, a nie prostą kontynuacją jednej tylko dawnej populacji.
NIN - Crkva Sv. Nikole
https://www.youtube.com/watch?v=qwPVWVfX0hI
Stara Uppsala (Szwecja)
ok. 475 – 550 rok n.e. (VI wiek)
Znajdują się tam tzw. Kungshögarna (Kopce Królewskie) – trzy potężne kopce (Auna, Adilsa i Egila).
Mają zbliżoną geometrię, wysokość (9–10 metrów) oraz podobną zagadkę konstrukcyjną (mimo ogromnego nakładu pracy, nie odnaleziono w nich bogatych, centralnych pochówków szkieletowych, tak jak i nie znaleziono ich w Kopcu Krakusa, chociaż możliwe że szczątki przechowywano na samym szczycie kopca).
Jelling (Dania)
ok. 958 – 970 rok n.e. (X wiek)
Dwa monumentalne kopce (Północny i Południowy) wzniesione przez pierwszych królów Danii
(Gorma Starego i Harolda Sinozębego).
Mają płaskie ścięcia na szczytach i potężne rozmiary (ok. 11 metrów wysokości).
Silbury Hill (Wielka Brytania)
ok. 2400 – 2300 rok p.n.e.
Choć znacznie starszy (neolityczny) i o wiele większy (prawie 40 metrów), jest to najsłynniejszy w Europie sztuczny kopiec kredowo-ziemny o niemal idealnym kształcie ściętego stożka. Badacze dopatrują się w nim bliźniaczych funkcji kultowo-kalendarzowych.
Leubingen (Turyngia, Niemcy)
ok. 1940 rok p.n.e. (± 25 lat)
Potężny kurhan z epoki brązu (kultura unietycka). Podczas badań archeologicznych w Kopcu Krakusa odkryto, że jego wnętrze wzmocniono konstrukcją z radialnie (promieniście) ułożonych płotów wiklinowych
i słupów centralnych.
Bardzo zbliżone systemy stabilizacji ogromnych mas ziemnych stosowano właśnie w monumentalnych kurhanach na terenie Niemiec.
Czernihów (Ukraina)
ok. 960 – 970 rok n.e. (X wiek)
Wschodniosłowiańskie i skandynawskie elity tworzące Ruś Kijowską usypywały ogromne kopce wodzów,
takie jak Czarna Mogiła w Czernihowie.
W większości tych miejsc zaobserwowano że, łączy je jedna reguła –
kopce nie były tylko "szarymi grobowcami". Budowano je w parach lub w relacji
do dominujących punktów w terenie (gór, rzek), aby tworzyły gigantyczne linie celownicze (tzw. leylines lub osie celowania astronomicznego), pomagające wczesnym społecznościom okiełznać
czas i przestrzeń.
218. Klątwa Kazimierza Jagiellończyka.
O klątwie Tutenchamona słyszał chyba każdy. Nie wszyscy jednak wiedzą, że podobne wydarzenia miały miejsce także w Polsce. Krypta Kazimierza Jagiellończyka nie była otwierana od 1492 roku, czyli od pochówku władcy. Zmieniło się to
19 maja 1973 roku. Tego dnia nastąpiło oficjalne otwarcie komory grobowej. Warto jednak wspomnieć, że badacze pierwszy raz zajrzeli do krypty nieco wcześniej, bo 13 kwietnia. Był to piątek. Po ponownym uroczystym pogrzebie Kazimierza Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki nastąpiła seria tajemniczych zgonów osób, które uczestniczyły w badaniach. W ciągu kilku lat od otwarcia grobowca zmarło około 15–16 osób bezpośrednio zaangażowanych w tamte prace
(w tym wybitni profesorowie, architekci i konserwatorzy).
Większość z nich umierała z powodu nagłych udarów mózgu, zawałów serca
lub ciężkich infekcji dróg oddechowych.
Prawdopodobna przyczyna: Z próbek pobranych z wnętrza grobowca wyizolowano śmiertelnie niebezpiecznego grzyba-Aspergillus flavus (kropidlak złocisty).
Grzyb ten produkuje aflatoksyny – jedne z najsilniejszych naturalnych toksyn
o działaniu silnie rakotwórczym i niszczącym narządy wewnętrzne. Przez blisko 500 lat zarodniki grzybów i bakterie rozwijały się w zamkniętej, wilgotnej krypcie. Gdy badacze wkroczyli do środka bez odpowiednich masek i kombinezonów ochronnych, wdetchnęli gigantyczne stężenie toksycznych zarodników. Wydarzenia te na zawsze zmieniły zasady BHP
w archeologii – od tamtej pory badacze otwierający stare krypty rutynowo stosują nowoczesne kombinezony ochronne i maski z filtrami.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Klątwy,_mikroby_i_uczeni
219. Dzwon Zygmunt
Znajduje się na Wieży Zygmuntowskiej w północnej części katedry wawelskiej
w Krakowie. Ufundowany przez Zygmunta I Starego, nazwany jego imieniem.
W 1520 roku wykonał go ludwisarz Hans Beham z Norymbergi i jest uruchamiany ręcznie. Obsługuje go od 8 do 12 ludzi. Część z nich stowarzyszona jest
w Bractwie Dzwonników Wawelskich.
Masa: dzwon z sercem, jarzmem, łożyskami i huśtawką z linami waży 12 600 kg,
w tym serce dzwonu 365 kg
(pierwotnie 323 kg) i kielich 9650 kg
Średnica kielicha: 242 cm
Wysokość kielicha z koroną: 241 cm
Grubość ścian:
od 7 do 29 cm
Objętość: 1,2 m³
Stop: brąz (80% miedzi, 20% cyny)
Serce Zygmunta uderza w jego ściany z ogromną siłą i w swojej historii pękało już trzy razy: w 1859, 1866 i 1876 roku. Część źródeł wspomina o awarii również w 1864 r. (oderwanie fragmentu serca po wcześniejszym pęknięciu).
W 2000 roku serce pękło po raz czwarty i to tak niefortunnie, że nie nadawało się do naprawy. Stare, legendarne serce, które służyło przez kilkaset lat, możesz dziś zobaczyć jako eksponat przy wejściu na wieżę.
W 1924 osie dzwonu zamontowano na nowych łożyskach kulkowych, co ułatwiło kołysanie dzwonem. Fundatorem łożysk było Towarzystwo Osi Kulkowych w Göteborgu. Było to pierwsze zastosowanie łożysk kulkowych w Polsce.
Jego dźwięk niesie się nawet na 30 kilometrów. (niektóry podają nawet 50 km)
Bije tylko kilkadziesiąt razy w roku – w najważniejsze święta narodowe
i kościelne oraz w momentach przełomowych dla historii Polski.
220. Szczerbiec to jedyne zachowane polskie insygnium koronacyjne ze średniowiecza. Przez wielu specjalistów uznawany jest za najpiękniejszy miecz ceremonialny, który służył do koronacji królów polskich. Mierzący niespełna 100 cm Szczerbiec jest mieczem bojowym przebudowanym na ceremonialny. Badania z 2008 r. przeprowadzone przez Marcina Biborskiego, Janusza Stępińskiego i Grzegorza Żabińskiego wykazały, że głownia ze stali dymarskiej, poddana hartowaniu i odpuszczaniu, nosi cechy autentycznej broni bojowej. Mimo to nigdy nie był używany w walce. Jego bogato zdobiona rękojeść ze srebra pokrytego złotymi blaszkami zdobionymi techniką niello, jego rozbudowane inskrypcje i ikonografia wskazują na zupełnie inną rolę. Badacze ustalili też, że miecz można pewnie datować na połowę XIII w.,
co ostatecznie obala i dawną hipotezę o XIX-wiecznej kopii i legendę o jego początkach.
Najbardziej niezwykłym elementem całej rękojeści jest inskrypcja na jednej ze stron jelca:
CON·CITOMON·· EEVE SEDALAI · EBREbEL. Zapisana łacińskimi majuskułami, brzmi obco i właśnie ta obcość przykuwa uwagę badaczy od ponad stu trzydziestu lat. Tradycyjnie uważano go za skażony zapis hebrajskich imion Boga.
Zupełnie inne podejście zaproponowali w 2010 r. Dagmara Budzioch i Maciej Tomal, specjaliści od języka hebrajskiego. Wskazali, że napis mógł zostać poważnie zniekształcony w procesie transmisji: hebrajski lub aramejski informator dyktował słowa, nieżydowski skryba zapisywał fonetycznie, a następnie kowal rył litery w złocie. Na każdym etapie mogły powstawać błędy. Przy takim założeniu CON CITOMON to po prostu łacińskie concito (wzywam, przywołuję), a dalej pojawiają się cztery imiona Boga: omon z hebrajskiego ʼamon (Wierny), EEVE z ahava (Miłość), SEDALAI jako "Baranek mojego Boga", a EBREbEL to DEBREhEL, "Słowo Boga". Taka interpretacja harmonizuje z ikonografią rękojeści: cztery Imiona Boga odpowiadają czterem Ewangelistom i dwóm wizerunkom Baranka.
Hebrajskie zaklęcia ochronne przenikały do europejskiej kultury chrześcijańskiej już od starożytności jako formuły, których użytkownicy nie rozumieli, lecz ufali ich skuteczności. Napis na Szczerbcu nie jest zatem dowodem na żydowskie pochodzenie miecza ani jego "kabalistyczny" charakter. To świadectwo powszechnego wykorzystywania chrześcijańskiej magii, która swobodnie czerpała z tradycji hebrajskiej, greckiej i łacińskiej.
221. Czym był smatruz i gdzie się znajdował?
W Krakowie smatruz pełnił niezwykle ważną funkcję handlową. Choć w innych miastach smatruzami nazywano ogólne hale dla różnych rzemiosł, w stolicy Małopolski był on przede wszystkim halą targową przeznaczoną dla szewców (sprzedawano tam gotowe buty) oraz, w mniejszym stopniu, dla kramarzy handlujących drobnym towarem i piekarzy.
Lokalizacja 1 (przypuszczlna): Samodzielny budynek przy Ratuszu
(Średniowiecze – XVI wiek)
Pierwotnie, od XIV wieku, smatruz był osobnym, podłużnym budynkiem halowym stojącym w zachodniej części krakowskiego Rynku.
Dokładne miejsce: Znajdował się pomiędzy dawnym Ratuszem (z którego do dziś przetrwała tylko wieża) a Sukiennicami.
Był to obiekt drewniano-murowany, mieścił dziesiątki ponumerowanych kramów szewskich i jatek. Wokół niego tętniło chaotyczne, głośne życie handlowe.
Lokalizacja 2: Piętro Sukiennic (Od XVI wieku do XIX wieku)
W 1555 roku potężny pożar strawił gotyckie Sukiennice oraz sąsiadujący z nimi smatruz. Podczas wielkiej, renesansowej odbudowy prowadzonej przez architekta Jana Marię Padovano podjęto decyzję, by uporządkować przestrzeń Rynku i nie odbudowywać smatruza jako wolnostojącego gmachu. Cały handel butami i drobnym towarem przeniesiono na nowo wybudowane piętro Sukiennic.
Padovano zaprojektował charakterystyczne, zewnętrzne, kryte schody z pięknymi loggiami na obu krótszych końcach Sukiennic (od strony kościoła Mariackiego
oraz od strony wieży ratuszowej).
To właśnie tymi schodami krakowianie wchodzili
na piętro, by kupić obuwie.
Smatruz na piętrze działał przez kolejne stulecia. Przestał istnieć w XIX wieku podczas wielkiej przebudowy Sukiennic kierowanej przez Tomasza Prylińskiego. Wtedy to wnętrza dawnej hali szewskiej całkowicie odnowiono i przekształcono
w Galerię Sztuki Polskiej XIX wieku
(filię Muzeum Narodowego w Krakowie),
która znajduje się tam do dzisiaj.
222. Na słynnych, obitych żelazną blachą drzwiach katedry wawelskiej
(zarówno w wejściu głównym od zachodu, jak i w wejściu południowym) znajduje się wielokrotnie powtórzony monogram z literą „K” zwieńczoną koroną.
Inicjał ten należy do króla Kazimierza Wielkiego.
Wrota te były darem monarchy dla świątyni z okazji ukończenia jej gotyckiej przebudowy i uroczystej konsekracji, która miała miejsce w 1364 roku.
Mają różne elementy z różnych epok (średniowieczne, nowożytne,
późniejsze konserwacje).
223. Metalowa, ażurowa instalacja „Ślad” to interaktywna rzeźba plenerowa autorstwa krakowskiego artysty Aleksandra Janickiego. Przedstawia ona powiększony odcisk linii papilarnych kciuka Czesława Miłosza, wycięty w stalowej blasze.
Pod ażurową płaszczyzną znajduje się kruszywo ułożone na wzór japońskiego ogrodu zen. Dzieło znajduje się w centrum Krakowa, u stóp Wawelu, na placu przed budynkiem Centrum Obsługi Ruchu Turystycznego przy ul. Powiśle 11.
Instalacja powstała w 2011 roku z okazji Roku Czesława Miłosza.
Co ciekawe, ułożenie linii papilarnych na pomniku nie jest artystyczną fantazją – odwzorowano je z autentycznego odcisku palca poety, który na potrzeby wcześniejszego projektu artystycznego zdobyli jego przyjaciele:
Krystyna Zachwatowicz oraz Andrzej Wajda.
224. Jaki niezwykły, legendarny specyfik – uważany za panaceum na wszelkie trucizny
i choroby – można było kupić w krakowskich aptekach na Rynku?
Chodzi o teriak zwany także driakwią (łac. theriaca. Była to gęsta mikstura składająca się z kilkudziesięciu składników,
w tym z mięsa żmij, opium i wina.
W niektórych miastach jej publiczne warzenie przez aptekarzy było wielkim, oficjalnym widowiskiem miejskim pod nadzorem rajców, mającym dowieść autentyczności i najwyższej jakości składników. Przygotowanie takiego leku było wydarzeniem i świadczyło o prestiżu apteki. Co ciekawe, z dzisiejszego punktu widzenia teriak prawdopodobnie działał głównie dzięki zawartości opium
i efektowi placebo, ale przez niemal dwa tysiące lat był jednym z najbardziej cenionych leków Europy.
225. Dołki pokutne albo dołki ogniowe.
Na zewnętrznych, ceglanych ścianach wielu krakowskich kościołów
(m.in. św. Idziego czy Bożego Ciała) na wysokości ludzkich rąk można zauważyć setki niewielkich, okrągłych wgłębień w cegłach.
Hipotezy: To ślady po dawnym, pokutnym rytuale. Przez wieki grzesznicy,
w ramach zadośćuczynienia za ciężkie grzechy, mieli za zadanie wywiercić palcem lub monetą dołek w kościelnym murze, odmawiając przy tym modlitwy. Druga hipoteza, bardziej prozaiczna, mówi o dawnych wierzeniach, według których pył
ze skrobanej cegły kościelnej miał właściwości lecznicze i dodawano go
do naparów dla chorych.
Trzecia: próbowano w ten sposób rozniecić „święty ogień”, któremu przypisywano moc ochronną.
226. „Wasiarze” byli krakowskimi przewoźnikami, którzy wozili ludzi i bagaże małymi jednokonnymi wózkami zwanymi „wasami” (wasągami). Działali głównie w okolicach dworców i na przedmieściach, oferując tańszy transport niż tradycyjne dorożki.
Konkurowali z fiakrami, czyli dorożkarzami, ponieważ obie grupy walczyły o tych samych klientów:
przyjezdnych wysiadających z pociągów, mieszkańców potrzebujących podwózki, osoby przewożące zakupy i bagaże.
Fiakrzy, posiadający bardziej prestiżowy status i podlegający miejskim regulacjom, patrzyli na wasiarzy jak na nieuczciwą, tańszą konkurencję.
Między obiema grupami często dochodziło do sporów o postoje, klientów i prawo
do przewozów.
227. Dorożki pojawiły się w Krakowie w XIX wieku. W połowie stulecia było ich jeszcze niewiele, a z czasem zaczęły pojawiać się także dorożki jednokonne,
zwane fiakrami. Samo słowo fiakier pochodzi od Hôtel de Saint-Fiacre, przy którym w XVII wieku znajdował się postój wynajmowanych powozów. Od imienia św. Fiacre nazwano najpierw powozy, a później także ich woźniców. Z francuskiego (fiacre) wyraz trafił do wielu języków europejskich, w tym do polskiego.
„Dorożka” jest zapożyczeniem z rosyjskiego i dlatego bywa określana jako rusycyzm leksykalny, choć dziś jest całkowicie zadomowiona w polszczyźnie.
W dawnym Krakowie można było usłyszeć oba określenia:
iść po dorożkę albo wziąć fiakrę.
228. Pierwsze pisemne wzmianki o Krakowie.
Najstarsze pisemne wzmianki o Krakowie pochodzą z relacji
Ibrahima ibn Jakuba, spisanej około 965–966 roku.
Oryginalny rękopis Ibrahima ibn Jakuba nie zachował się. Znamy te słowa z późniejszych odpisów i cytatów, przede wszystkim z dzieła średniowiecznego geografa Al-Bakri -
„Księga dróg i królestw”.
„Królowie ich są obecnie czterej: król Bułgarów (Piotr I) i Bojeslaw (Bolesław I Srogi), król Pragi i Krakowa, i Mesko (Mieszko I), król Północy, i Nakon (książę Obodrytów) na końcu Zachodu.”
"Przybywają do niego z miasta Kraków, Ruś i Słowianie z towarami, a również przybywają z krajów islamu, Żydów i Turków także z towarami, różnymi monetami, a sprowadzają ze sobą niewolników, cynę i różne skóry."
229. „Plus ratio quam vis”(łac. rozum przed siłą lub więcej znaczy rozum niż siła) to oficjalna dewiza Uniwersytetu Jagiellońskiego. Historyczna inskrypcja znajduje się na portalu prowadzącym z Auli do Sali Kopernika w Collegium Maius.
Sentencja została zaczerpnięta z Elegii VI-wiecznego poety Maximianusa. W murach UJ spopularyzował ją podczas powojennej rekonstrukcji historyk sztuki Karol Estreicher.
230. Podczas renowacji Bazyliki Mariackiej w 1867 roku, za wspaniałym Ołtarzem Wita Stwosza odnaleziono mały, dziecięcy trzewik. To niepozorne odkrycie dało początek słynnej legendzie i powieści "Historia żółtej ciżemki".
Legenda: Według krakowskiej opowieści, bucik należał do małego Wawrzka (lub Staszka), który pomagał przy montażu ołtarza. Chłopak wspiął się na konstrukcję, by pomóc, i w ten sposób zgubił żółty but, który przeleżał tam ukryty przez ponad 400 lat.
"Historia żółtej ciżemki" to wydana w 1913 roku powieść historyczna dla młodzieży autorstwa Antoniny Domańskiej. W 1961 roku powstała ekranizacja powieści z Markiem Kondratem w roli głównej.
231. Legendarne drzewo, którego nie da się ściąć.
Według podań, w czasie II wojny światowej naziści próbowali ściąć drzewo rosnące bezpośrednio nad grobem rabina Mojżesza Isserlesa (Remu). Opowiada się, że każda próba naruszenia drzewa kończyła się interwencją sił wyższych – żołnierza, który podniósł na nie rękę, miał porazić piorun. Gałęzie drzewa miały także w cudowny sposób pochylić się
i okryć nagrobek.
Teren cmentarza Remuh podczas wojny był zniszczony. Znajdowało się na nim wysypisko śmieci,
a spośród wielu nagrobków ocalało zaledwie 10-20 macew.
Wśród nich właśnie nagrobek rabina Mojżesza Isserlesa.
Inna przypowieść z nim związana mówi z kolei, że drzewo dawno temu wyrosło w tym miejscu, ponieważ rabin jeszcze przed śmiercią, w miejscu swojego późniejszego pochówku, miał zakopać książkę. Na placu Nowym w Krakowie, kilka kroków od zabytkowego cmentarza Remuh, powstał barwny mural. Jego głównym elementem jest drzewo, które można zauważyć już z daleka. Odnosi się ono do legendy.
232. Ruch lewostronny w Krakowie.
Ruch lewostronny na szeroką skalę zawdzięczamy Rzymianom.
W XVII w. powoli zaczął się upowszechniać ruch prawostronny.
Jego wprowadzanie w Europie przyspieszyła rewolucja francuska oraz podboje Napoleona Bonaparte.
Na ruch prawostronny dopiero w 1967 r. przeszła Szwecja, a w 1968 r. Islandia.
Krajem, który najpóźniej zmienił kierunek ruchu jest Samoa - 2009 r.
W Krakowie przejście na ruch prawostronny odbyło się 30 września 1922 r.
lustrowany Kuryer Codzienny 1922 2X str. 5-pisze tylko o tramwajach, choć zmiana dotyczyła też samochodów.
(tramwaje nie do 1925 r. jak podaje Wikipedia i sporo innych stron-muszę to naprostować)
233. Pierwszy pomnik na cześć załogi Apollo 11 (tuż obok stadionu Bronowianki)
Kilka godzin po lądowaniu Apollo 11 (1969 r.) w Bronowicach odsłonięto pierwszy pomnik ku czci kosmicznych podróżników. Nic dziwnego, że o nim nie słyszeliście, zniknął równie szybko jak się pojawił. Kontrowersjo wokół dzieła Danuty Nabel-Bochenkowej i Kazimierza Łaskawskiego było sporo.
"Jak twierdzą ówcześni współpracownicy klubu sportowego, nie było wówczas mowy o tym, że rzeźba upamiętniać będzie „astronautów amerykańskich”. Napis pojawił się w ostatniej chwili. Wcześniej była mowa tylko o „jakiejś rzeźbie nawiązującej do podboju kosmosu”.
Po artykule w "Gazecie Krakowskiej" pomnik obejrzał sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR, Czesław Domagała. Ponoć pojawił się sam premier Cyrankiewicz, a po kilku tygodniach zjawił się dźwig. 6-metrowy pomnik upamiętniający podbój Księżyca przepadł jak kamień w wodę.
"Zdaniem urzędnika cenzury powodem usunięcia miały być „wymogi renowacji” stojącej kilkanaście dni statuy. Rzeźba zniknęła. Zdaniem jednych wywieziono ją prawdopodobnie na Cichy Kącik i zakopano na terenie bazy Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. Zdaniem innych, już w momencie demontażu monument został rozbity na kawałki. Została po nim kupa gruzu".
234. Ilu ludzi mieści się na Rynku Głównym, a ile na Błoniach?
To zależy od tego, jak gęsto stoją ludzie. Przyjmuje się zwykle:
luźny tłum – ok. 2 osoby/m²,
gęsty tłum – ok. 4 osoby/m²,
bardzo ciasny tłum (maksimum praktyczne) – ok. 5–6 osób/m².
5 osób na metr kwadratowy to gęstość, przy której ludzie stoją dosłownie ramię w ramię, bez możliwości swobodnego ruchu. To już strefa ryzyka - przy takiej gęstości dochodziło do tragedii tłumu. Organizatorzy imprez masowych zwykle planują maksymalnie 3-4 osoby/m² jako granicę bezpieczeństwa, a komfortowe warunki to 2/m² lub mniej.
Rynek Główny
Rynek ma kształt kwadratu o boku około 200 m, czyli powierzchnię około 40 000 m² (4 ha).
Szacunkowa pojemność:
przy 2 os./m²: 80 tys. osób,
przy 3 os./m²: 120 tys. osób,
przy 4 os./m²: 160 tys. osób,
przy 5 os./m²: 200 tys. osób.
W praktyce podczas dużych wydarzeń liczba ludzi na Rynku zwykle nie przekracza 80–150 tys.
Błonia Krakowskie
Powierzchnia Błoń wynosi około 42–48 hektarów, czyli 420 000–480 000 m².
Szacunkowa pojemność:
przy 2 os./m²: 840 tys.–960 tys. osób,
przy 3 os./m²: 1,26-1,44 mln osób,
przy 4 os./m²: 1,68–1,92 mln osób,
przy 5 os./m²: 2,1–2,4 mln osób.
Podczas mszy Jana Pawła II w 2002 roku na krakowskich Błoniach zgromadziło się 2,5 mln wiernych — ale ta liczba obejmowała Błonia pod Kopcem Kościuszki i przylegające do Błoni ulice, nie tylko samą łąkę. Sama łąka realistycznie pomieściła około 1–1,5 mln, reszta stała w okolicznych ulicach.
Czyli na Błoniach zmieści się populacja całego miasta.
235. Pierwszy czarnoskóry w Krakowie.
Według historyków pierwszy udokumentowany Afrykanin pojawił się w Krakowie pod koniec XVI w.( 1592 r.), na dworze króla Zygmunt III Waza. Kroniki wspominają o czarnoskórym słudze, który wzbudzał duże zainteresowanie mieszkańców.
W kontekście samego Krakowa i okolic kluczowe są dwa udokumentowane przypadki z XVII wieku:
Aleksander Dynis:
Czarnoskóry mężczyzna, który znajdował się na oficjalnej służbie u biskupa krakowskiego (prawdopodobnie w czasach biskupa Jakuba Zadzika lub Karola Ferdynanda Wazy). Co istotne, nie był on niewolnikiem w amerykańskim rozumieniu tego słowa – źródła wskazują, że zyskał wolność osobistą, a jego pozycja na dworze pozwoliła mu na dojście do zaszczytów i wysokich funkcji administracyjnych w dobrach biskupich.
Afrykanin u burgrabiego krakowskiego:
Inny udokumentowany przypadek dotyczy czarnoskórego sługi u Andrzeja (Jędrzeja) Czarneckiego, burgrabiego krakowskiego. Został on przez niego mianowany koniuszym. Był to prestiżowy urząd urzędnika odpowiedzialnego za stajnie i stadniny dworskie, co świadczy o wysokim zaufaniu i pozycji społecznej, jaką ta osoba wywalczyła sobie w Krakowie.
Ciekawym przypadkiem również był:
Generał Władysław Jabłonowski, usynowiony przez polskiego
generała Wojsk Koronnych Konstantego Jabłonowskiego, który tak naprawdę był dzieckiem angielskiej arystokratki Marii Dealire i jej czarnoskórego lokaja.
Generał Jabłonowski nie robił z tego problemu. Wybaczył żonie ten moment słabości. Pewnie dlatego, że i sam miewał podobne przygody.
Usynowił Władysława i naprawdę traktował go jak własne dziecko. Zadbał o jego wykształcenie, zapoznał go z historią Polski. Sprawił, że Władysław czuł się Polakiem i wszem to oświadczał. Zgodnie z rodzinną tradycją Konstanty wysłał syna do szkoły kadetów – Ecole de Brienne-le-Château. Była to najlepsza szkoła wojskowa na świecie.
https://www.dziennikzwiazkowy.com/artykul/117760%2Cafrykanie-w-szlacheckiej-polsce
236. Thesaurus Cracoviensis – najmniej znany oddział Muzeum Krakowa.
Adres: ul. Księcia Józefa 337.
Co można zobaczyć:
Meble, obrazy, militaria, numizmaty, medale, rzeźby, zegary, judaica, kafle, elementy garderoby (od guzików po całe kreacje), kostiumy i rekwizyty teatralne, góry fotografii i grafik, porcelanę, ceramikę, cynę, urny, fotografie, narzędzia drukarskie, drobiazgi codziennego użytku (wiedzieliście, że w Krakowie produkowano samowary?) i tak dalej. Od czasów pradawnych do współczesności.
Thesaurus Cracoviensis dla indywidualnych zwiedzających otwiera się w soboty. Zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem (inaczej nie miałoby to wielkiego sensu)
i rozpoczynają się o z góry wyznaczonych godzinach. By nie jechać próżno na Bielany, bilety wstępu najlepiej kupić wcześniej na stronie
www.bilety.muzeumkrakowa.pl.
https://www.podrozepokulturze.pl/2022/09/krakow-thesaurus-cracoviensis-centrum-interpretacji-artefaktow/
237. Barbakan uratowały… reumatyzmy.
Zbudowano go w latach 1498–1499 za Jana Olbrachta, po klęsce bukowińskiej, w obawie przed Turkami. W 1806 r. władze austriackie kazały go zburzyć „ze względów sanitarnych”. W 1816 r. senator Feliks Radwański przekonał radę,
że bez Barbakanu i Bramy Floriańskiej (z 3 wieżami i murami) do miasta wpadną północne wiatry i wszyscy dostaną „fluksje, reumatyzmy, a może i paraliże”. Wygrał. W toku wyburzania murów obronnych przedstawił koncepcję ochrony zabytków przy równoczesnym wykorzystaniu miejsca na tzw. plantacje, czyli Planty Krakowskie. Sam zaprojektował odcinek od ul. Siennej do ul. św. Anny.
238. Najwęższa kamienica w Krakowie.
Kamienica Amodejowska - Rynek Główny 18
Najwcześniejsze zapisy, wspominające o kamienicy, pochodzą z końca XVI wieku, ale dom na tym miejscu istniał już
w średniowieczu. Przebudowana na przełomie XVI i XVII w stylu renesansowym. Jej nazwa pochodzi podobno od węgierskiego wojewody Amadeja Aby, który wsparł Łokietka podczas buntu wójta Alberta.
Inne wąskie kamienice:
ul. Floriańska 27
ul. Floriańska 10
ul. Szpitalna 5
ul. Szewska 18
ul. Bracka 15
ul. Mikołajska 8
ul. Grodzka 5
239. Wyjątkowa proteza z XVIII w.
Podczas badań archeologicznych w jednej z krypt na terenie kościoła św. Franciszka z Asyżu w Krakowie badacze znaleźli szczątki mężczyzny z wyjątkową protezą ze złota, srebra oraz wełny. Mężczyzna ten żył w XVIII wieku i cierpiał na rozszczep podniebienia, a proteza miała ograniczać problemy związane z jego wadą. Wykopaliska archeologiczne prowadzone były w latach 2017–2018. W ich wyniku odkryto szczątki około 50-letniego mężczyzny, który żył w XVIII wieku. Między szczękami mężczyzny uczeni natrafili na wyjątkową protezę, która najpewniej została przygotowana specjalnie dla niego po to, by ułatwić mu życie z rozszczepem podniebienia. Wyniki i opis badań ukazał się na łamach pisma „Journal of Archaeological Science: Reports” (DOI: 10.1016/j.jasrep.2024.104443
https://dzienniknaukowy.pl/w-kosciele-sw-franciszka-z-asyzu-w-krakowie-odkryto-proteze-ze-zlota-i-srebra-sprzed-300-lat
240. Pomnik Jadwigi z Jagiełłą na Plantach.
Pomnik ustawiono 29 lipca 1886 roku. Jest dziełem znakomitego rzeźbiarza
Oskara Sosnowskiego, profesora rzeźby
w rzymskiej Akademii św. Łukasza.
Jak okazało się w wyniku badań, Oskar Sosnowski w roku 1866 z okazji dziewięćsetlecia chrztu Polski wykonał pomnik Mieszka i Dąbrówki,
z przeznaczeniem do Ogrodów Watykańskich.
Z bliżej nieznanych powodów nie został tam nigdy umieszczony. Dwadzieścia lat później artysta, zmieniwszy tylko tytuł, przekazał ów pomnik do Krakowa, dla Muzeum Narodowego.
Z woli władz miejskich stanął na Plantach jako Jadwiga z Jagiełłą. I tak już pozostało.
241. Wawel - piorun kulisty.
Jeszcze przed stu laty katedralni świątnicy (tak nazywa się tutaj kościelnych)
z nieukrywaną trwogą pokazywali osmolone ściany wieży Zegarowej jako przykład diabelskich sztuczek. Miejsce objawienia szatana.
Im bliżej bowiem świętości, tym bardziej diabeł szaleje. Szczególnie w pobliżu relikwii świętych Pańskich,
a tych
w katedrze wawelskiej nigdy nie brakowało. Wyjaśnienie zagadki kryją papiery pozostałe po znanym dziewiętnastowiecznym miłośniku i historyku Krakowa, Ambrożym Grabowskim. Zachowane w Archiwum Państwowym w Krakowie Teki Grabowskiego zawierają niezwykle bogaty materiał o przeszłości Krakowa.
W jednej z nich czytamy,
że podczas nieszporów 8 maja 1783 roku piorun do katedry „wpadł wieżą Zegarową”, czyniąc spore szkody.
Jako ognista kula ślizgał się po pomnikach, strasząc duchowieństwo, starszych kanoników przyprawiając
o palpitacje serca. Zjawisko było niewiarygodne. Jakby sam szatan we własnej osobie nawiedził te czcigodne mury. Interpretacjom nie było końca, a ślady pozostałe po wizycie „złego” napawały autentycznym strachem. Osmolenie na murach wieży Zegarowej zniknęło podczas ostatniej wielkiej restauracji katedry, przeprowadzonej w latach 1895-1910
przez znanych architektów — Sławomira Odrzywolskiego i Zygmunta Hendla.
242. Collegium Maius, skarb i czarny diament.
W skarbcu katedralnym przechowuje się bezcenny, szczerozłoty relikwiarz zawierający czaszkę św. Stanisława, biskupa i męczennika. To wybitne dzieło sztuki wykonał na początku XVI wieku krakowski złotnik — Marcin Marciniec. Pośród ozdobnych kamieni wyróżnia się wspaniały czarny diament, rzadko spotykany w jubilerstwie.
Zdaniem okultystów ma on przedziwne właściwości mistyczne. Chroni przed złem, strzegąc sacrum.
Zadziwiające jest pochodzenie zarówno owego czarnego diamentu, jak i pozostałych kamieni zdobiących pokrywę relikwiarza. Wchodziły one w skład prawdopodobnie pożydowskiego skarbu, odkrytego podczas budowy Collegium Maius, o czym napominają Maciej z Miechowa i Marcin Bielski. Otóż 27 czerwca 1494 roku przy rozbieraniu starych murów lektorium Sokratesa znaleziono w kryjówce 2508 sztuk dukatów i drugie tyle w pierścieniach, kamieniach szlachetnych i perłach. Pierścieni złotych było 95, okazały łańcuch z 13 szafirami i tyluż rubinami, perłami dokoła sadzonymi czystej wody. Ponadto 15 naszyjników, z których jeden nasadzany drogimi kamieniami. Wartość skarbu szacowano na 10 000 dukatów, sumę jak na owe czasy zawrotną. Panowie kolegiaci mało co mieli z tego niezwykłego odkrycia. Król Jan Olbracht wziął pieniądze, a kardynał Fryderyk klejnoty,
które posłużyły już po jego śmierci do ozdobienia relikwiarza św. Stanisława,
a wśród nich czarny diament — krystaliczna odmiana węgla.
To tak zwane karbonado, należące do mineralogicznych rzadkości.
243. Czy wiecie, że najstarsza zachowana czekolada w Polsce ma niemal 240 lat?
To kostka o wymiarach 6,2×7,3x1cm, która znajduje się w zbiorach Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Maius. Przygotował ją, zapewne w 1787 roku, Jan Rychter, nadworny cukiernik Stanisława Augusta Poniatowskiego. Mogli skosztować jej goście podczas obiadu zorganizowanego na Wawelu.
244. Muzeum Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki
Plac Jana Matejki 13 s. 119, I piętro
Godziny otwarcia:
od wtorku do piątku w godzinach 9:00 – 16:00
wstęp wolny.
Muzeum nie posiada dużej stałej ekspozycji, lecz funkcjonuje przede wszystkim jako przestrzeń wystaw czasowych powiązanych z historią szkoły oraz dorobkiem jej artystów.
https://www.asp.krakow.pl/muzeum-asp/
https://muzea.malopolska.pl/pl/muzeum/32983
245. Jaki jest najcięższy zabytek w (muzeum) Rynku Podziemnym?
To bochen ołowiu o wadze 11 cetnarów krakowskich czyli
dokładnie 693 kilogramy. Pochodzi z 1311 r.
Odnaleziony został w 2005 r. w wykopie od strony ul. Brackiej.
Ołów pochodził z pobliskich kopalń w rejonie Olkusza.
246. Mumie egipskie sprowadzano do Europy i używano po sproszkowaniu jako lekarstwo, na szeroką skalę - aż do XIX w., a pojedyncze przypadki są notowane, nawet do okresu przed II w.ś. W Muzeum Farmacji Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego jest kilka naczyń, w których przechowywano taki proszek z mumii.
Mumie kotów wykorzystywano m.in na...nawóz rolniczy – tysiące mumii kotów (oraz innych zwierząt) sprowadzano do Europy, zwłaszcza do Wielkiej Brytanii, gdzie rozdrabniano je
i wykorzystywano jako nawóz na polach. Kości i materia organiczna były bogate w fosfor. Pod koniec XIX wieku odnotowano transporty liczące nawet około 180 000 mumii zwierząt
do Anglii. Mumie kotów można zobaczyć w krakowskim Muzeum Archeologicznym.
Sala z eksponatami z Egiptu jest też w Arsenale-Muzeum Czartoryskich, gdzie można zobaczyć chyba najstarsze "zwłoki" w mieście - mumię kapłanki Tachenemti.
Muzeum Czartoryskich+Arsenał+Klasztorek
https://www.youtube.com/watch?v=S7svgwWR8qM
247. Piotr Aigner (1821) (spolononizowany architekt pochodzenia francuskiego) -
w konkursie na to w jaki sposób uczcić Tadeusza Kościuszkę, zaproponował zbudowanie...piramidy (+małe świątynie, rampy i mury). Sam pomysł powstał zapewne,
po fali egiptomanii związanej z wyprawą Napoleona Bonaparte (1789) do Egiptu.
W podkrakowskich Balicach w XVI w. istniał egipski obelisk wzniesiony przez ucznia
i astronoma Mikołaja Kopernika - Jerzego Retyka. Został on niestety zniszczony podczas zamieszek religijnych. Ślad po nim uwieczniony jest w sygnecie renesansowej drukarni Łazarza Andrysowicza (później Jana Januszowskiego).
248. Na Cmentarzy Rakowickim jest kilka grobowców z małymi piramidami oraz grobowiec rodziny Paryzków zaprojektowany przez architekta Teodora Talowskiego, z postacią stylizowaną na sfinksa, który opiera jedną z łap
na czaszce.
248. "Pochodnie Nerona" - olbrzymi obraz Henryka Siemiradzkiego o wymiarach
385 × 704 cm, namalowany w roku 1876 w Rzymie. Badania prowadzone w latach 90. XX wieku ujawniły, że pierwotnie artysta chciał sprzedać obraz carowi Aleksandrowi II za sumę
50 tysięcy rubli. W liście skierowanym do rosyjskiego władcy zaznaczył, że jest skłonny przyjąć zapłatę w ratach, ale ofertę i tak odrzucono. W roku 1879, na 50-lecie pracy literackiej swojego przyjaciela,
Józefa Ignacego Kraszewskiego, autor postanowił przekazać obraz do Krakowa jako zaczątek Muzeum Narodowego
w Sukiennicach, gdzie wystawiany jest do dziś.
Podczas wystawiania obrazu z Rzymie w 1876 r.- zasłabł i zmarł przed nim włoski architekt Enrico Alvino. Po tym wydarzeniu opisywanym w gazetach liczba pragnących zobaczyć to dzieło, gwałtownie wzrosła. Obraz był wystawiany w całej Europie. W Paryżu na wystawie światowej zdobył złoty medal.
248. W Muzeum Narodowym w Sukiennicach, na obrazie "Hołd Pruski" Jana Matejki, królowa Bona otrzymała rysy żony malarza Teodory z Giebułtowskich. Sam Matejko sportretował samego siebie w 2 miejscach:
jako błazna Stańczyka oraz Bartolomeo Berecciego (architekt i rzeźbiarz) (w lewym dolnym rogu).
249. Słynny cytat pod drzeworytem „Smoka pokonać trudno, ale starać się trzeba"-
pochodzi z pierwszej polskiej encyklopedii pt. "Nowe Ateny", autorstwa księdza
Benedykta Chmielowskiego z 1745 r.
W dziele tym smoki powracają wiele razy, udostępniona została także związana z nimi ikonografia. Historia smoka wawelskiego jest opowiedziana przez autora cztery razy:
podczas wymieniania różnych smoków należących do rodzaju wężów, gdy pojawia się postać Krakusa, w hasłach Kraków oraz Wawel.
Chmielowski wzmiankuje o postaci Skuba i datuje zabicie smoka na rok 770. Dodaje też,
że Smocza Jama stała się miejscem spożycia piwa i wina, chłodzonych dzięki skałom.
W XIX wieku pośród ludu krążą historie o szewcu Skubie, który pokonał smoka. O ich popularności może świadczyć choćby wydana w 1849 roku wierszowana „powieść zabawna” Skub, mądry szewczyna czyli smok krakowski. Jej autorem był, piszący pod pseudonimem Sjerp-Polaczka, Julian Prejs. Szewc okazuje się w tym ujęciu, w przeciwieństwie do panów, niezwykle rozumny. Podpowiada księciu Krakusowi sposób na pokonanie smoka i wspólnie z władcą walczy z nim.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Nowe_Ateny
https://literat.ug.edu.pl/ateny/index.htm#spis
250. Jan Sztaudynger-fraszki o Krakowie.
Termitanie.
Podobni termitom
Kopce sypią mitom.
Ksenofobia.
Kraków Krakowem nazwali,
Gdy pierwszego zakrakali.
CK czy KC.
Kraków zmartwienie wielkie ma,
Czy pierwsze „C”, czy pierwsze „K”.
Krakowskie zarobki.
Gołębiami brukowany Kraków,
Gówno ma z tych ptaków.
Obserwatorium.
Chcąc widzieć, czy luba cnoty swojej strzeże,
Krakowianin wychodzi na Mariacką wieżę,
Stąd widać każdą babę,
Co robi na A-B.
Opinia krakowiaków o Zygmuncie (w Warszawie) na kolumnie.
Że Kraków miałeś w dupie,
Za karę stoisz na słupie.
Krakowiaczek ci ja.
Krakowiaczek ci ja,
Krakowiaczek żwawy,
Tylko przemyśliwam
Jak zwiać do Warszawy.
251. Co ma Krak wspólnego z hetyckimi legendami-ciekawostka językowa.
Krak – „zabójca Smoka” - Wojciech Sowa
https://www.academia.edu/26490008/Krak_zab%C3%B3jca_Smoka_
252. Skalpy z Krzyżaków w Krakowie?
Jan Długosz zrobił banderia prutenorum, gdzie te wszystkie chorągwie zdobyte pod Grunwaldem są pięknie namalowane i opisane.
Oryginał jest przechowywany w Bibliotece Jagiellońskiej.
Dzieło powstało w 1448 roku w Krakowie i zawiera 56 ilustracji chorągwi krzyżackich zdobytych przez wojska polskie:
głównie pod Grunwaldem (1410), pod Koronowem (1410), oraz pod Nakłem (1431).
Miniatury wykonał Stanisław Durink z Krakowa, natomiast łacińskie opisy sporządził
Jan Długosz. Jest uznawane za najstarszy w Europie niemal kompletny katalog chorągwi wojskowych oraz pierwsze dzieło historyczne Długosza.
Same chorągwie spod Grunwaldu trafiły do Krakowa, wisiały w katedrze, wisiały dosyć długo. Jeszcze taka anegdota śmieszna z tym jest związana.
Wisiały, wisiały, ale niestety po jakimś czasie uległy kompletnemu zniszczeniu.
Później je tam kiedyś odtworzono nawet, ale te wszystkie oryginały przypadły.
Kiedyś nie przywiązywano takiej wagi do konserwacji jak teraz, więc niestety przepadły. Jest taka sytuacja, że kiedyś podobno byli tam posłowie różni z różnych krajów, głównie niemieckich i zachodnich i zobaczyli, że wiszą te chorągwie krzyżackie i wiszą również
jakieś pęki włosia takie. Więc ktoś im powiedział, że to są skalpy krzyżackich bród spod Grunwaldu, że to są krzyżackie brody spod Grunwaldu. To się rozniosło i zaczęto kombinować, że to pewnie litewscy wojownicy skalpowali potem brody Krzyżackie pod Grunwaldem, bo te pęki włosia tam wisiały też powieszone razem
z tymi chorągwiami.
No prawda jest dosyć bardziej prozaiczna. To są buńczuki tatarskie, które myśmy zdobywali walcząc z tatarami. To one były z końskiego włosia, a nie obcinane brody krzyżackie.
Buńczuk tatarski to historyczny znak władzy wojskowej i godności dowódcy, używany przez Tatarów, a także w armiach tureckich, mongolskich i kozackich.
W Rzeczypospolitej buńczuk stał się również insygnium hetmanów.
253. Groby wampirów?
Osobliwe pochówki archeolodzy odkryli na Rynku Głównym. Okazuje się, że w sąsiedztwie kościoła Mariackiego już osiemset lat temu istniał cmentarz. Jeszcze ciekawiej się zrobiło, gdy obok zmarłych ułożonych
z rękami skrzyżowanymi na piersi i z twarzą zwróconą ku niebu znalazły się szczątki pochowane nietypowo. Badacze odkryli m.in. szkielety z odciętymi głowami. Część z nich ułożona była w pozycji embrionalnej, a jedną kobietę,
uprzednio skrępowaną, pochowano na brzuchu. Wszystkie te zabiegi w średniowieczu fundowano podejrzanym o czary lub wampiryzm. Miało to uniemożliwić im wydostanie
się z grobu i powrót do świata żywych. Strzeżonego Pan Bóg strzeże, wiadomo. Pytanie brzmi, czym ci nieszczęśnicy zasłużyli sobie na tak okrutne potraktowanie. Bo w bajki o
wampirach chyba nikt nie wierzy. Okazuje się, że w średniowieczu naprawdę niewiele było trzeba, by zostać uznanym za upiora. Wystarczyło czymś się wyróżniać. Być leworęcznym, mieć zrośnięte brwi lub wystające zęby.
254. Ratusz Kleparza (ratusz kleparski) był siedzibą władz dawnego miasta Kleparz (obecnie będącego dzielnicą Krakowa).
Budynek ten znajdował się na środku dawnego rynku kleparskiego.
Początkowo był to obiekt drewniany, wzmiankowany już w XIV wieku
(Kleparz otrzymał prawa miejskie w 1366 roku od króla Kazimierza Wielkiego).
W późniejszym okresie wzniesiono budynek murowany.
Ratusz przestał pełnić swoją funkcję po tym, jak w 1792 roku
(na mocy Sejmu Czteroletniego) oraz ostatecznie w 1802 roku Kleparz został formalnie wcielony
do Krakowa. W związku z utratą autonomii przez miasto i brakiem potrzeby utrzymywania osobnego gmachu dla magistratu, niszczejący budynek ratusza został całkowicie wyburzony
w 1803 roku.
Według źródeł miejskich jego lokalizacja odpowiada dzisiejszemu adresowi
Rynek Kleparski 18, gdzie znajduje się budynek XLI Liceum Ogólnokształcącego.
Istnieje druga wersja lokalizacji. Analizując obraz Jana Trycjusza i plan z XVIII w., umieszcza dawny ratusz na rogu dzisiejszego placu Matejki i ul. św. Filipa
(ul. św. Filipa to dawna ul. Krowia).
Jest też zaznaczony planie zamieszczonym w książce Stanisława Cerchy pt.
„Kleparz, przedmieście Krakowa przed 50 lat”, Kraków 1914 r., zwany przez autora planem Dominika Puczka, aczkolwiek jest to raczej szkic wykonany na podstawie planu
D. Puczka (Pucka).
255. W Krakowie znajduje się fragment Muru Berlińskiego.
W Parku Strzeleckim znajduje się pomnik upamiętniający 30. rocznicę wydarzeń Jesieni Ludów w Europie. Jednym z jego elementów jest oryginalny fragment Muru Berlińskiego,
o czym informuje tablica umieszczona na monumencie.
"Dar Polskiej Misji Katolickiej w Hanowerze. Oryginalny fragment Muru Berlińskiego zburzonego w roku 1990.”
Mur Berliński dzielił Berlin na część wschodnią i zachodnią, stając się jednym
z najbardziej rozpoznawalnych symboli zimnej wojny. Po jego upadku zachowane fragmenty trafiły do wielu miast i instytucji na całym świecie jako pamiątka historycznych wydarzeń końca XX wieku.
256. Ciak lub Ciok.
W gwarze krakowskiej oznacza złotówkę (skrót od złociak) lub określenie drobnych pieniędzy.
Czasami można jeszcze usłyszeć np. na Starym Kleparzu.
257. Pierwsze rowery w Krakowie.
Historia "rowerów" w Polsce zaczęła się w 1867 roku w Małopolsce wschodniej, we Lwowie, dokąd sprowadzono pierwsze egzemplarze jednośladu z paryskiej wystawy. Niedługo potem pierwsze egzemplarze trafiły do Krakowa.
Niektóre źródła podają, że początki polskiego cyklizmu sięgają 1866 roku, kiedy w Warszawie pojawił się pierwszy welocyped.
Prekursorem cyklistyki na ziemiach polskich było Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” ze Lwowa, ale w jego ślady szybko poszły kolejne organizacje sportowe. 6 kwietnia 1886 roku zarejestrowane zostało Warszawskie Towarzystwo Cyklistów, którego członkami honorowymi byli m.in. Henryk Sienkiewicz i Bolesław Prus. Rok 1886 to także rok założenia Krakowskiego Klubu Cyklistów, którego pierwszym prezesem został Kazimierz Ramult, a protektorem –
hrabia Feliks Mycielski.
W źródłach bibliotecznych klub figuruje jako Krakowski Klub Cyklistów od 1892 roku.
Już w 1896 roku w Krakowie zarejestrowanych było 300 rowerów, więc władze postanowiły w końcu uregulować ten nowy środek transportu — w 1899 roku krakowska Dyrekcja Policji razem z Magistratem wydały "Regulamin jazdy na kole".
Jeden z przepisów z tego dokumentu zabraniał rowerzystom "jechać szybko t. j. w tempie przewyższającem chyżość raźnego kłusu koni" — czyli, mówiąc współcześnie, szybciej niż koń może kłusować.(ok. 15–20 km/h)
Formalnie jednak za datę powstania pod Wawelem organizacji grupującej miłośników sportów rowerowych pod pełną nazwą Krakowskiego Klubu Cyklistów i Motorzystów uznaje się wiosnę 1912 r.
258. Barbakan - Zbudowany 1498–1499 r., za panowania króla Jana Olbrachta.
Barbakan wzniesiono w obawie przed najazdem wołosko-tureckim, zagrożeniem dla Krakowa po klęsce bukowińskiej króla Jana Olbrachta. Inspiracją były dwa barbakany w Toruniu (Starotoruński z 1429 r. i Chełmiński z 1449 r.), których możliwości obronne skłoniły króla do budowy „takowej fortalicji” w Krakowie. Jan Olbracht osobiście położył kamień węgielny i przekazał na ten cel
100 grzywien. Barbakan nigdy nie został zdobyty szturmem.
Średnica wewnętrzna: 24,40 m
Grubość murów: ponad 3 m
Wieżyczki: 7 – okrągłe i sześcioboczne, ułożone naprzemiennie
130 otworów strzelniczych.
Kształtem przypomina budowle obronne z Planu miasta IMOLA z 1502 r. autorstwa
Leonarda Da Vinci wykonany dla Cezara Borgii.
Krakowski Barbakan, zwany również Rondlem, to jeden z trzech najlepiej zachowanych gotyckich barbakanów w Europie – pozostałe znajdują się w Carcassonne (Francja)
i Görlitz (Niemcy).
Na początku XIX wieku rozważano rozbiórkę budowli, jednak w 1817 roku dwóch senatorów Wolnego Miasta Krakowa – Feliks Radwański i Jan Librowski – przekonali Senat do zachowania Barbakanu oraz innych części dawnych fortyfikacji. Wyburzona została jedynie szyja łącząca go z Bramą Floriańską.
259. Najdłuższy tramwaj w Polsce.
Tramwaj typu Krakowiak 2014N zgodnie z nazwą kursuje po ulicach stolicy Małopolski. Mieszkańcy Krakowa mają go
do dyspozycji już od 2015 r. Liczący ponad 42 m długości, szerokość to 2,4 m, a wysokość - 3,6 m. Krakowiak 2014N ma 93 miejsca siedzące, ale może pomieścić dodatkowo około 200 pasażerów stojących. Łącznie jednocześnie może nim więc jechać nawet 300 osób.
260. Wóz SN3 numer 92 - najstarszy czynny wagon tramwajowy w Krakowie.
(poprowadzi Paradę Tramwajów).
Wagon SN3 „Zeppelin” to historyczny, dwukierunkowy tramwaj silnikowy wyprodukowany
w 1906 r.
(ze zmianami w 1909 r.) w Norymberdze w zakładach Maschinenfabrik Augsburg-Nurnberg , który po wieloletniej służbie w Krakowie stał się najstarszym czynnym wagonem tramwajowym w tym mieście oraz bohaterem unikatowej rekonstrukcji
dla niemieckiego przewoźnika z Norymbergi.
Wagony tego typu po zbudowaniu przez kolejne trzy dekady służyły one w Norymberdze.
W trakcie II wojny światowej zostały wysłane do Krakowa, w którym brakowało wówczas taboru tramwajowego. W naszym mieście pojawiły się w 1941 roku. Przetrwały czasy wojny i służyły przez kolejne dziesięciolecia. Z ruchu ostatecznie wycofano je z początkiem lat siedemdziesiątych. Większość pojazdów skasowano, jednak dwa z nich przebudowane zostały na wagony techniczne. Tramwaj noszący numer 92 został wagonem wieżowym, natomiast numer 96 pługiem odśnieżnym. Ten drugi w 1973 roku zezłomowano.
Pierwszy pojazd czekał na swoje ponowne odkrycie w zajezdni Nowa Huta.
Po remoncie i renowacji w 2024 r. Wagon SN3 wyjechał on do obsługi linii 0
jako część Krakowskiej Linii Muzealnej.
261. Słynny wjazd na koniu do Hotelu Cracovia.
Zdarzenie miało miejsce w czasach PRL-u. „Makino” – znany krakowski bard, postać zwierzynieckiego folkloru i gorący patriota lokalny – postanowił wjechać wprost z ulicy na wierzchowcu do reprezentacyjnego, modernistycznego hallu Hotelu Orbis „Cracovia”.
Koń został "pożyczony" z pobliskich Błoń. Sprawa nie potoczyła się jednak gładko.
Koń po wejściu na polerowane, śliskie płytki wewnątrz hotelu stracił przyczepność, rozłożył się na posadzce i kopyta zaczęły mu się rozjeżdżać. Zamieszanie natychmiast dostrzegła obsługa i ochrona. Wykidajło sprowadził milicję,
która zakuła „Makina” w kajdanki i zabrała go do aresztu.
Proces i wyrok „na cztery kopyta”.
Historię tę uczyniła legendarną riposta artysty podczas rozprawy sądowej oraz sam wyrok: Anegdota o kopytach: Według relacji samego „Makina”, sędzia zapytał go na sali: „Oskarżony, ile koń ma kopyt?”. Gdy odpowiedział, że cztery, usłyszał wyrok:
„To dostajecie cztery lata – po roku na jedno kopyto!”. Broniąc się, Kobyliński przekonywał sędziego
z właściwym sobie poczuciem humoru, że to nie była jego wina, ponieważ „koń był szkolony w języku angielskim, a ja mówiłem do niego po polsku, więc nie rozumiał poleceń, by się zatrzymać”. Ostatecznie za ten brawurowy wybryk dostawszy 4 lata więzienia, odsiedział półtora roku w Zakładzie Karnym w Tarnowie. Czasu za kratami nie zmarnował – założył tam zespół muzyczny złożony ze współosadzonych
i koncertował w okolicznych więzieniach.
262. Kościół Mariacki - zbrodnia w murach.
10 marca 1599 roku dwóch braci – szlachciców usiekło w murach świątyni biednego szewczyka. A było to tak...
Do początku XIX wieku teren obok kościoła należał do parafialnego cmentarza. Na tym cmentarzu, od strony ulicy Floriańskiej, mniej więcej naprzeciwko dzisiejszej kamienicy pod Murzynami, doszło do zwady pomiędzy krawcem krakowskim Janem Jarząbkiem a młodymi szlachcicami: braćmi Janem i Michałem Gawrońskimi. Nie znamy zupełnie przyczyn konfliktu. Być może Panowie już wcześniej wchodzili sobie w drogę, a może po prostu bracia wypili odrobinę za dużo i po pijanemu zaczepili bogu ducha winnego Jarząbka.
Są również ślady, jakoby poszło o kobietę. Jaka by nie byłą przyczyna konfliktu bracia złapali za szable a pierwsze ciosy padły już na cmentarzu. Zranionemu Jarząbkowi nie pozostało nic innego jak uciekać przez północną kruchtę do wnętrza Kościoła Mariackiego. Liczył z pewnością na to,
że powaga bądź co bądź pierwszej świątyni Krakowa powstrzyma napastników. Stało się inaczej, Jarząbek dobiegł do starej gotyckiej chrzcielnica z XIV w, stojącej po prawej stronie barokowego ołtarza św. Stanisława.
Tam właśnie go dopadli bracia Gawrońscy, po czym „Chaniebnie usiekli (...) kościół krwią spluskali i sprofanowali“ Jarząbek jednak żył jeszcze. Ciężko rannego,
po założeniu mu opatrunków, przyniesiono do jego mieszkania i oddano pod opiekę cyrulika. Gawrońscy schronili się natomiast do domu wojewody łęczyckiego z którym byli spokrewnieni, przekonani, że władze miejskie nie odważą się ich tam ująć. Z rozkazu archiprezbitera Kościoła Mariackiego świątynia została natychmiast zamknięte, a ponowne otwarcie nastąpiło tydzień później. Całe miasto mówiło tylko o tym wydarzeniu. Wojewoda łęczycki, obawiając się o swoje domostwo sam wydał braci i zaleźli się oni w miejskich kabatach. Co ciekawe, nie wiemy kiedy nastąpił zgon Jarząbka. W zachowanych aktach procesu nie odnotowano daty zgonu, a zresztą o Jarząbku pisano tylko jako o „zranionym ”, „usiekanym ”, dając nawet do zrozumienia, że jeszcze żyje. Z kolei doktorzy Gosławski
i Paszkowski, pisząc o sprawie już po zakończonym procesie, wymieniali Jarząbka jako zamordowanego. Daje nam to podstawy do stwierdzenia, że do zgonu szewczyka doszło tuż po wydaniu wyroku. Sąd zebrał się dosyć szybko. Po wielu przepychankach prawnych, 9 czerwca doszło do wydania ostatecznego wyroku. Skazano obu młodych szlachciców na pokutę, polegającą na tym , że obaj bracia mieli przez siedem dni, począwszy od święta Bożego Ciała, w kruchcie kościoła Mariackiego klęczeć
w kapturach od pierwszej do ostatniej mszy oraz wieczorem podczas procesji i nieszporów. Codziennie po skończonym klęczeniu w kościele mieli udawać się na ratusz do więzienia. W zamian za tak łaskawy wyrok Andrzej Gawroński - ojciec szlachciców złożył na ręce prowizorów kwotę 2 000 florenów polskich z przeznaczeniem dla Kościoła Mariackiego. Dar został pokwitowany i złożony przez prowizorów na ratuszu.
Tak oto jeszcze raz okazało się, że polskie prawo jest jak pajęczyna, bąk się prześliźnie, ugrzęźnie muszyna.
263. Zakaz malowania pisanek.
Od czasu pierwszej wojny światowej, aż do 2008 r. w Królewskim Mieście obowiązywał surowy zakaz malowania pisanek. Ten absurdalny przepis miał historyczne uzasadnienie.
W trakcie działań wojennych Krakowianie mierzyli się
z problemami z zaopatrzeniem sklepów w artykuły spożywcze, ciężko było choćby o kawałek pieczywa, a co dopiero
o nabiał, mięso, czy jaja. Postanowienie to było zatem odpowiedzią na "marnotrawienie żywności". "Ilustrowany Kurier Codzienny" - najbardziej poczytne pismo owych czasów, wydawane przez Mariana Dąbrowskiego w Wielką Sobotę
3 kwietnia 1915 napisał:
„Celem zapobieżenia trwonieniu jaj Magistrat stoł. król. miasta Krakowa na podstawie reskryptu ck. Namiestnictwa z dnia 28 marca 1915 zakazuje farbowania jaj
(tzw. pisanek wielkanocnych) i wprowadzania ich do obrotu handlowego.
Osoby, przekraczające ten zakaz, ulegną karom przewidzianym w rozporządzeniu cesarskiem z dnia 20 kwietnia 1854
Dz. u. p. Nr 96.”. Co ciekawe o owym przepisie zapomniano aż do 2008 gdy Jacek Majchrowski odwołał to postanowienie specjalnym reskryptem:
„Ponieważ od 1915 r. sytuacja Miasta i zaopatrzenie jego mieszkańców w żywność, także nabiał, uległy niejakiej poprawie, zapadła decyzja o zniesieniu wspomnianego zakazu. Podaje się więc do publicznej wiadomości, że farbowanie jaj w Krakowie jest od dziś
w pełni legalne”.
Od tego momentu mieszkańcy miasta mogą w pełni legalnie kultywować Wielkanocną tradycje.
264. Pamiątka ze Skandynawii w Krakowie.
Na terenie jednej ze szkół na Os. Na Kozłówce (ul. Spółdzielców 7, KOSTKA Publiczne Liceum Ogólnokształcące Jezuitów im. Św. Stanisława Kostki), tuż przed głównym wejściem, leży niezwykły głaz. Granitowy głaz narzutowy Rapa Kiwi to pomnik przyrody nieożywionej, liczący około 1,5 miliarda lat. Został przyniesiony przez lodowiec ze skandynawskich Wysp Alandzkich około 400 tysięcy lat temu. Początkowo znajdował się
w Dolinie Drwinki przy ul. Nowosądeckiej
i ponoć przeznaczono go na tłuczeń drogowy.
265. Cipowy Dołek to historyczna, potoczna nazwa Szaniec FS-22 na terenie Kraków - Płaszów, będąca miejscem masowych egzekucji i zbrodni w czasie okupacji niemieckiej. Nazwa pochodzi od sąsiedniego miejsca straceń o nazwie Hujowa Górka.
Nazwa "Hujowa Górka" pochodzi od nazwiska SS-mana, który kierował egzekucjami na terenie obozu: Alberta Hujara - wyjaśnia naukowiec. Jest to niewielkie wzniesienie na terenie dawnego szańca artyleryjskiego, zbudowanego przez Austriaków, które później znalazło się w obrębie obozu. Obecnie na górce ustawiony jest krzyż.
W 1944 r., kiedy tam zabrakło miejsca, naziści przenieśli egzekucje na kolejny, niższy szaniec, nazwany przez więźniów Cipowym Dołkiem. Dziś w tym punkcie znajduje się Pomnik Ofiar Faszyzmu. Obecnie na mapie nie ma tych nazw. "Cipowy Dołek" został przemianowany na "C-Dołek", a Hujowa Górka na "H-Górka".
266. Ślad po zapomnianym polskim powstaniu nad Bajkałem.
Tuż obok budynku Schroniska Młodzieżowego PTSM "Oleandry" ul. Oleandry 4 stoi okazały głaz z tablicą pamiątkową, która przypomina o egzekucji, która miała miejsce w Irkucku
27 listopada 1866 roku. Rozstrzelano wówczas przywódców polskiego powstania nad Bajkałem Narcyza Celińskiego, Władysława Kotkowskiego, Gustawa Szaramowicza i Jakuba Rejnera. Obelisk powstał z inicjatywy Schroniska Młodzieżowego w 150 rocznicę egzekucji. Kamień pochodzi z kopalni wapienia Czatkowice i oprócz tablicy znajduje się w nim również puchar z ziemią z Miszychy na Syberii.
267. Ostatni kamień graniczny osiedla Salwator.
Zapewne mało kto, z wielu tysięcy ludzi, którzy szli ulicą świętej (formalnie tylko błogosławionej) Bronisławy, zwrócił uwagę na nieduży, brązowawy kamień wystający
z chodnika u podnóża białego muru otaczającego kościół pod wezwaniem Najświętszego Salwatora. A warto nań spojrzeć, bo jest to niezwykły zabytek z XIX w. – kamień graniczny, chyba ostatni jaki przetrwał do dziś w tej okolicy (następne są dopiero
w rejonie Fortu cytadelowego 2 „Kościuszko”,
ale tam nie mają takiego, jak ten, charakteru, albowiem rozdzielają tylko działki w lesie).
Pierwotnie kamień ten wyznaczał (podobno od ok. 1855 r.) granicę terenu należącego
do dwu szańców polowych (FS-1 i FS-30) austriackiej Twierdzy Kraków, a od 1908 r., kiedy grunt poforteczny nabyło „Towarzystwo urzędników budowy tanich domów mieszkalnych”, oznacza granicę terenu osiedla Salwator.
Warto dodać, że około 30 lat temu istniał jeszcze, po drugiej stronie ulicy, drugi taki kamień graniczny Salwatora – znajdujący się na granicy osiedla z terenem przynależnym
do kaplicy św. Małgorzaty i św. Judyty. Stał on tam przez blisko 150 lat, tuż przy dzisiejszej krawędzi ul. Gontyna, ale niestety „zniknął” bez śladu, przy budowie kamiennego muru oddzielającego działkę otaczającą kaplicę od strony
ul. św. Bronisławy. Podobne „poaustriackie” kamienie graniczne są też przy Wawelu.
268. "Nuż w bżuhu".
Wielki skandal kulturalny, polityczny i ortograficzny.
13 listopada 1921 roku ukazała się w Krakowie druga
"Jednodńuwka futurystuw" pod prowokacyjnym tytułem "Nuż w bżuhu". Był to zbiór wierszy oraz tekstów krytycznych
i publicystycznych wydany w postaci dwustronnego plakatu niemal metrowej wysokości.
Wśród wydrukowanych autorów znaleźli się Aleksander Wat, Tytus Czyżewski, Bruno Jasieński, Stanisław Młodożeniec, Anatol Stern i Leon Chwistek.
Obrazoburcze treści, ekscentryczna forma językowa i błazeńska megalomania twórców jednodniówki ściągnęła na futurystów falę krytyki.
Jednym z elementów zarysowanej przez Jasieńskiego rewolucji kulturalnej miała być reforma pisowni, której projekt zawarł autor w manifeście "W sprawie ortografji fonetycznej". "Idealną pisowńą (…) będźe pisowńa z gruntu prosta i śćiśle fonetyczna" – czytamy w punkcie pierwszym artkułu, który, po krótkim wykładzie na temat zasad nowej ortografii, kończy się odezwą:
"W pszekonańu że reforma nasza ortografji polskiej oparta na zasadah fonetycznyh jest jedyńe słuszną, uzasadńoną i wygodną - wzywamy wszystkih obywateli polskih do wprowadzańa jej w życie z hwilą ogłoszeńa ńińejszego manifestu. Zwracamy śę do kierowńikuw szkuł, nauczyćeli ludowyh i gimnazjalnyh, także do Ministerstwa Wyznań Religijnyh i Oświeceńa publicznego z żądańem wprowadzeńa jej ńezwłocznego w szkołah elementarnyh, średnih i wyższyh".
https://pl.wikipedia.org/wiki/Nu%C5%BC_w_b%C5%BCuhu
269. Nazwy ulic-pochodzenie.
ul. Marchołta znajduje się w dzielnicy Prądnik Czerwony.
Nazwa ulicy pochodzi od Marchołta – tradycyjnej postaci literackiej i folklorystycznej.
Marchołt to bohater popularnej w Europie średniowiecznej satyry i opowieści ludowych.
W Polsce zasłynął dzięki utworowi wydanemu w 1521 roku przez Jana z Koszyczek pt. „Rozmowy, które miał król Salomon mądry z Marchołtem grubym a sprośnym”.
Marchołt jest tam przedstawiony jako sprytny, rubaszny i chytry prostak reprezentujący mądrość ludową w opozycji do dworskiej mądrości Salomona.
W staropolszczyźnie słowem "marchołt" nazywano też człowieka szkaradnego, gburowatego, dziwacznego lub potwornego, a stąd była już krótka droga do używania tego pojęcia
w znaczeniu domowego lub leśnego straszydła/demona, którym straszono dzieci.
ul. Kawiory
Określenie to nie pochodzi od nazwy wykwintnego dania. W języku staropolskim „kawior” oznaczał kałużę.
A ponieważ obszar ten słyną z bagnistego terenu, nazwano go po prostu „kałużami”.
ul. Poniedziałkowy Dół
Czy to reakcja na koniec weekendu? Jednodniowe załamanie po rozpoczęciu nowego tygodnia pracy?
Nie, to krakowska ulica. Ciekawe, czy Józef Poniedziałek budując dom nad wąwozem (dołem), pomyślał, że ludzie będą tłumaczyć tym ciężkie poweekendowe poranki.
ul. Metalowców
Określenie to związane jest prawdopodobnie z pracownikami Zakładu im. Ludwika Zieleniewskiego. Tę pierwszą
w Krakowie fabrykę założył w 1804 roku kowal Antoni Zieleniewski. Sto lat później na Grzegórzkach, tam, gdzie obecnie znajduje się ulica Metalowców, wybudowano dużą nowoczesną fabrykę.
ul. Dajwór
W XVI wieku w tym miejscu znajdował się folwark miejski, którego jednym z właścicieli był Marcin Dajwór.
Przy regulacji nazw ulic, zmieniono ją na Wałową, jednak wśród mieszkańców nadal funkcjonowała jako Dajwór.
ul. Wenecja
Nazwa wzięła się od dworu nazywanego Wenecją, ponieważ mieścił się u zbiegu rzek Młynówki i Rudawy.
Obecnie ulica ta znajduje się w miejscu, gdzie kiedyś przebiegało koryto Młynówki.
ul. Blich
Nazwa wywodzi się od blechu, nazywanego też blichem - miejsca, w którym bielono płótno;
w Krakowie były to łąki rozciągające się nad Wisłą i Prądnikiem. Cały zawód płócienników zniknął, nazwa została.
ul. Sienna
Tamtędy wjeżdżały wozy z sianem na targ.
ul. Pędzichów
To była główna droga wsi Pędzichów. Skąd nazwa? Być może od pędzenia tędy bydła do miasta, od nazwiska Pędzich lub... od prowadzenia skazańców na szubienice miejskie,
które stały na końcu ulicy, w okolicach dzisiejszego DPS
im. Helclów.
ul. Krupnicza
– od krupników (wytwórców i sprzedawców kaszy – krupy).
ul. Słowiańska
– od kościoła św. Krzyża fundowanego w 1390 r. przez Jadwigę
i Jagiełłę dla benedyktynów „słowiańskich” sprowadzonych z Pragi. Kościół zburzono
w 1817 r., nazwa ulicy upamiętnia go od ok. 1880 r.
ul. Bracka
– od braci mniejszych (franciszkanów)
ul. Kanonicza
– od kanoników katedralnych, którzy tu mieszkali (jedna z najstarszych ulic Okołu, przedlokacyjna).
ul. Stradom
– tu etymolodzy do dziś się spierają. Pierwsza wzmianka pochodzi z 1378 r., a przedmieście nazywano też Mostem Królewskim, od mostu łączącego je z Kazimierzem. Jedna hipoteza wywodzi nazwę z łacińskiego „strata"
(droga brukowana), inna doszukuje się wpływów włoskich – w kilku miastach Italii główne ulice nazywano „Stradone". Ostatecznego rozstrzygnięcia nie ma.
ul. Krowoderska
– od osady Krowodrza. Nazwa oznaczała dosłownie miejsce
„zdzierania skór z krów” (osada garbarzy i rzeźników)
lub obszar wypasu bydła.
ul. Dębnicka
– od wsi Dębniki. Geneza wiąże się z dębownikami – rzemieślnikami pozyskującymi korę dębową
(używaną do garbowania skór) lub wyrabiającymi dębowe beczki.
ul. Psi Kąt / Psie Głowy
– Historyczne mikrotoponimy krakowskie odnoszące się do miejsc trzymania psów podsędkowskich/myśliwskich
lub obszarów peryferyjnych o charakterze służebnym.
ul. Zabłocie
– Nazwa wprost ze staropolszczyzny: oznacza tereny położone „za błotem” (mokradłami i starorzeczami Wisły).
ul. Prądnicka
– Pochodzi od rzeki Prądnik. Nazwa rzeki ma rdzeń prasłowiański
(pordъ / prąd) oznaczający szybki, rączy nurt wody.
ul. Łobzowska
– od osady Łobzów. Słowo łobuz w języku staropolskim nie oznaczało przestępcy, lecz chrust, gałęzie,
zarośla lub podmokłe szuwary.
ul. Mogilska
– Prowadziła do wsi Mogiła (gdzie mieści się Kopiec Wandy). Słowo mogiła
w języku prasłowiańskim oznaczało kopiec, wzgórze lub mogiłę grzebalną.
ul. Bieżanowska
– Nazwa ulicy pochodzi od dawnej wsi Bieżanów. Jest to nazwa dzierżawcza pochodząca od staropolskiego imienia Bieżan (skrót od imion typu Bieżymir lub Bieżyczad, opartych na rdzeniu bieżeć – biec, uciekać).
ul. Prokocimska
– Nazwa pochodzi od dawnej wsi Prokocim. Od zasadźcy o imieniu Prokocz (Prokot) (staropolskie zdrobnienie
lub przekształcenie imienia Prokop).
ul. Grzegórzecka
– Nazwa pochodzi od dawnej wsi Grzegórzki (dawniej notowanej m.in. jako Grzegorzkowice, Grzegorzewice), pochodzącej od dawnej formy imienia Grzegórz (staropolska odmiana imienia Grzegorz).
ul. Czyżyńska
– Najstarsze zapisy źródłowe dawnej wsi Czyżyny (Cyrino w 1217 r., Cirin w 1238 r., Cirini w 1244 r.) wskazują,
że pierwotnie była to nazwa dzierżawcza pochodząca od staropolskiego imienia/nazwy osobowej Czyra. Dopiero w XV wieku (zapisy Czyrzyny, Czyżyny z lat 1470–1480) nazwa uległa fonetycznemu przekształceniu pod wpływem wyrazu pospolitego czyż (ptak) oraz wpływu innych nazw (np. Czyżów). Skojarzenie z imieniem „Czyż” lub ptakiem czyżykiem jest więc skutkiem etymologii ludowej/adadaptacji fonetycznej, a nie pierwotnym źródłem nazwy wsi.
Centrum Krwiodawstwa w Krakowie jest przy ul. Rzeźniczej, a izba wytrzeźwień przy
ul. Rozrywka.
270. Komora ciszy (komora bezechowa), komora pogłosowa i tunele aerodynamiczne.
Komora ciszy-rekord przebywania 3 godziny (możliwe, że człowiek może wytrzymać dłużej).
Dlaczego przebywanie w niej jest trudne?
-zaczynasz słyszeć własne bicie serca,
-słyszysz przepływ krwi i pracę jelit,
-brak echa utrudnia orientację przestrzenną i utrzymanie równowagi,
-u niektórych osób pojawiają się niepokój lub złudzenia słuchowe.
Gdzie:
Akademia Górniczo-Hutnicza (AGH) – laboratoria akustyczne
Politechnika Krakowska – laboratoria akustyki budowlanej
Do czego służy:
Pomiar głośników i słuchawek – określenie ich rzeczywistej charakterystyki bez wpływu pomieszczenia.
Badanie mikrofonów – czułość, kierunkowość i poziom szumów.
Projektowanie urządzeń AGD – pomiar hałasu odkurzaczy, klimatyzatorów, pralek czy wentylatorów.
Motoryzacja – badanie hałasu silników, opon i elementów nadwozia.
Lotnictwo i drony – analiza hałasu śmigieł i turbin.
Badania naukowe – percepcja słuchu, lokalizacja dźwięku, psychoakustyka.
Testy urządzeń elektronicznych – np. rozpoznawanie mowy przez asystentów głosowych.
Komora pogłosowa.
Do czego służy?
Pomiar pochłaniania dźwięku przez materiały budowlane (wełna mineralna, panele akustyczne, sufity podwieszane).
Badanie izolacyjności akustycznej drzwi, okien i ścian.
Projektowanie sal koncertowych i teatrów.
Testowanie materiałów wygłuszających do samochodów, pociągów i samolotów.
Kalibracja sprzętu pomiarowego.
Badania akustyczne zgodne z normami ISO.
Co słyszy człowiek?
Każdy dźwięk utrzymuje się długo.
Klaśnięcie może wybrzmiewać przez kilka sekund.
Mówienie jest trudne, bo kolejne sylaby nakładają się na poprzednie.
*
Laboratorium Aerodynamiki Środowiskowej Politechniki Krakowskiej
przy al. Jana Pawła II 37 w Czyżynach. Zostało oficjalnie otwarte 30 stycznia 2024 r. i jest jednym z najbardziej zaawansowanych ośrodków badań aerodynamiki środowiskowej w Europie.
Trzy tunele aerodynamiczne:
TA1 – tunel do badań aerodynamiki budowli i energetyki wiatrowej. Pozwala badać wpływ wiatru na wieżowce, mosty, dachy, turbiny wiatrowe, przewietrzanie miast i transport zanieczyszczeń. Maksymalna prędkość przepływu wynosi
ok. 30 m/s.
TA2 – tunel klimatyczny, umożliwiający symulację deszczu, śniegu, oblodzenia oraz temperatur od −10°C do +25°C. Służy do badań elewacji, konstrukcji, linii energetycznych czy turbin.
TA3 – tunel do wizualizacji przepływów powietrza (m.in. metodą PIV), wykorzystywany do dokładnej analizy opływu obiektów.
Wszystkie te obiekty, to obiekty przeznaczone do badań i dydaktyki.
Zwykle nie są dostępne dla osób prywatnych,
ale czasami można je zobaczyć podczas:
Festiwalu Nauki,
Nocy Naukowców,
dni otwartych uczelni.
Bezpłatny dostęp jest więc możliwy jedynie okazjonalnie w ramach takich wydarzeń lub czasami po uzyskaniu indywidualnego dostępu po kontakcie z placówką.
271. Prawdziwy SMOK WAWELSKI.
Ponad 210 milionów lat temu, pod koniec triasu, tereny dzisiejszej południowej Polski zamieszkiwał drapieżny gad
o długości około 6 metrów. Jego szczątki odkryli w pobliżu Lisowic na Śląsku prof. Tomasz Sulej i dr Grzegorz Niedźwiedzki.
To właśnie temu zwierzęciu nadano nazwę Smok Wawelski. Był dwunożnym gadem, którego budowa łączyła cechy kojarzone z wczesnymi dinozaurami oraz triasowymi krewniakami dzisiejszych krokodyli.
W Lisowicach znaleziono nie tylko kości. Wśród odkryć były także trójpalczaste ślady łap, koprolity, czyli skamieniałe odchody, oraz pojedyncze zęby.
Te ostatnie miały charakterystyczne, piłkowane krawędzie.
Szkielet prehistorycznego gada oraz autentyczny ząb można zobaczyć
w Muzeum Ewolucji Instytutu Paleobiologii PAN. (czasami wypożyczany na wystawę na Wawelu)
272. Bagry-nazwa.
W czasie okupacji niemieckiej na terenie dzisiejszego zalewu prowadzono wydobycie żwiru, przede wszystkim
na potrzeby rozbudowy infrastruktury kolejowej w rejonie Prokocimia. Pracowali tam m.in. więźniowie Baudienstu.
Wyrobiska były stale odwadniane pompami.
W 1944/45 r., podczas wycofywania się Niemców, pompy przestały pracować. Wyrobisko zaczęło się szybko wypełniać wodą, a wraz z nim pozostała tam część sprzętu – m.in. koparki
i wagoniki. W ten sposób powstał dzisiejszy zbiornik.
I właśnie od pozostawionych maszyn, a konkretnie od niemieckiego
„Bagger” (koparka / pogłębiarka.), miała powstać nazwa Bagry.
Bagry składają się ze zbiornika Bagry Wielkie (kąpielisko, maksymalna głębokość: 7,8 m)
i Staw Płaszowski (Bagry Małe)(zakaz wędkowania i kąpania).
273. Tajemnicze "drągi" na dachach kamienic.
Te dziwne "drągi" na dachach kamienic (widoczne na niektórych obrazach) wcale nie służyły do podnoszenia ładunków. Miały odprowadzać wodę daleko poza jego ścianę frontową ku zadowoleniu właścicieli i utrapieniu przechodniów.
Waldemar Komorowski podaje, że po zajęciu Krakowa w 1796 r. przez Austriaków nakazano likwidację uciążliwych dla ruchu ulicznego długich rynien, polecając zastępowanie ich konstrukcjami biegnącymi wzdłuż fasad. Z wprowadzeniem w życie tego obowiązku nie było najlepiej, skoro o rynnach starego typu wspomina Kazimierz Girtler jeszcze pod 1809 r. Tak w swoich pamiętnikach opisywał budynki Krakowa z tamtego czasu, „dachy w górę podniesione wysoko, rynny z nich wyzierały tak daleko na ulicę, iż w czasie deszczu dolatywała z nich woda na środek ulicy, którędy samym środkiem prowadzony był jedyny dla niej ściek, czyli rynsztok. Tak było w całym mieście, nędznie brukowanym, nędznie oświeconym, taką była i Floriańska ulica, gdy książę Józef (Poniatowski – przypis A.L.) wiódł nią swoich rycerzy.” Omawiane tu rozwiązania, które zgodnie z przepisami powinny być przeżytkiem, odnajdujemy jeszcze na obrazie Ludwika Kraffta z ok. 1858 r.
274. Polskie Greenwich — Południk Krakowski.
Słynny południk Greenwich w Londynie został wyznaczony w 1851 r., południk paryski w 1665 r., a nasz krakowski południk zerowy już w 1379 r. — zrobił to Herman z Przeworska, nadworny astrolog i medyk samego Władysława Jagiełły. Układał on tablice astronomiczne z opisem zjawisk astronomicznych wyliczonych na czas właśnie południka krakowskiego. To jednak nie wszystko — swoje badania oparł na nim sam Mikołaj Kopernik. W przełomowym dziele
"O obrotach sfer niebieskich", które zrewolucjonizowało nasze pojęcie o świecie i kosmosie,
aż czterokrotnie zaznaczył, że wszystkie obliczenia astronomiczne wykonał na południku krakowskim. Do niego odwoływał się również Stanisław Pudłowski, rektor Akademii Krakowskiej, założyciel prywatnego obserwatorium astronomicznego
w Krakowie, który zasłynął jako prekursor nowatorskich koncepcji naukowych.
Mało kto wie, że to właśnie Krakus w takich okolicznościach wpadł na pomysł stworzenia nowej, uniwersalnej jednostki długości — pierwowzoru metra, którym posługuje się dziś ponad 90 proc. krajów na świecie. Na południku krakowskim swoje badania opierali też wybitni uczeni z innych krajów — szczególnie ci, którzy ściągali do Akademii Krakowskiej. Był on w tym czasie świetnie znany
w całej Europie, co najmniej do XVIII w. — wzmianki o nim można znaleźć
w dokumentach astronomicznych przechowywanych w archiwach rozsianych po różnych zakątkach świata. Potem niestety przyszły rozbiory i pamięć o nim nieco zaniknęła — popularność zdobył południk londyński. Krakowski południk zerowy przez długi czas był zapomniany.
275. Ile złota i srebra jest w słynnych arrasach Zygmunta II Augusta?
W całej liczącej 136 kg tapicerki kolekcji znajduje się zaledwie 1,5 kg srebra, jakieś 0,5 kg miedzi w stopie ze srebrem
i zaledwie 400 g złota.
276. Reper - stylizowany znak geodezyjnych pomiarów wysokości.
Reper jaki jest, każdy widzi: ot, taki "dynks" wystający ze ściany budynku, nisko nad chodnikiem. Ale te krakowskie są wyjątkowe! Są to masywne, żeliwne medaliony o średnicy 12 cm z napisem na obwodzie NIWELACJA K.G.M. KRAKOWA (K.G.M. to skrót od "Królewskie Główne Miasto", czyli oficjalnego tytułu Krakowa z lat 1858-66, a w środku umieszczona jest okrągła tabliczka
z numerem, mocowana na dwie śruby. Oprócz reperów krakowskich znaleźć można też podobne w formie - choć jednak wyraźnie różniące się stylem; bardziej topornym - repery medalionowe Podgórza. Wówczas, było to jeszcze osobne miasto i podgórskie repery stanowią również pamiątkę tej historii, gdyż na ich obwodzie widnieje napis NIWELACJA MIASTA PODGÓRZA. Dzięki temu wiemy, że na pewno powstały przed 1914 rokiem, gdy formalnie miasto Kraków i Podgórze zostały połączone. Do dziś przetrwało co najmniej 6 reperów podgórskich: najlepiej widoczny jest ten na murze na podgórskim przyczółku Kładki Ojca Bernatka. Repery krakowskie
(i pośrednio te podgórskie też), co ciekawe, nie są - jak można by przypuszczać - w stylu reperów austriackich, które zwykle miały postać prostokątnych tabliczek z napisem HÖHENMARKE, czyli po niemiecku ZNAK WYSOKOŚCI, i otworem do mocowania bolca, na którym zawieszano łatę niwelacyjną: taki reper tabliczkowy znajdował się na budynku obserwatorium astronomicznego UJ (Collegium Śniadeckiego) w ogrodzie botanicznym na ul. Kopernika; niemal dokładnie na południku krakowskim. Owszem, są nieco podobne do reperów pruskich, ale w rejonie Krakowa pruscy mierniczy się nie zapuszczali i ich style wyraźnie różni się od tych z Krakowa. Okazuje się za to, że repery medalionowe z Krakowa są bliźniaczo podobne do reperów, które stosowano za czasów pierwszej, generalnej niwelacji Francji, realizowanej w latach 1857-64 pod kierunkiem geodety i inżyniera Paula Adriena Bourdalouë: podobne repery stosowano we Francji podczas drugiej kampanii niwelacji w latach 1884-1922, wykonanej pod kierunkiem Charlesa Lallemande. Daty są ważne, gdyż wszystkie repery krakowskie na pewno nie są z jednego okresu, gdyż znajdują się na budynkach powstałych zarówno setki lat temu, jak i takich, które powstały i w XIX, i dopiero w XX wieku... a to dodatkowo komplikuje ich historię.
Samo słowo reper (w sensie geodezyjno-kartograficznym) ma również francuski rodowód. Francuskie słowo "repère" oznacza punkt orientacyjny, coś charakterystycznego w terenie; ale już fraza "point de repère" odnosi się stricte do punktu odniesień geodezyjnych, zwłaszcza w pomiarach wysokości.
Słowo reper wywodzi się jednak z łaciny, gdzie istnieje czasownik "reperiō", czyli "wskazywać, zaznaczać, znajdować"... A jakby się uprzeć,
to najgłębsze źródło słowo reper ma w języku praindoeuropejskim: "*per" - pierwszy, z przodu.
277. Przywrócenie ponad 300-letniej tradycji - otwierania bram Barbakanu.
https://podroze.wprost.pl/amp/12324426/atrakcja-krakowa-powraca-po-ponad-300-latach-mozna-ja-zobaczyc-tylko-raz-dziennie.html
https://muzeumkrakowa.pl/aktualnosci/ceremonial-otwierania-bram-miasta-w-krakowskim-barbakanie
Pokaz będzie można oglądać codziennie, o tej samej godzinie.
Krótko po ostatnich dźwiękach trąbki po godz. 10 - hejnalista zejdzie z wieży mariackiej, a następnie przejdzie przed Bramę Floriańską.
„Po oddaniu tam pokłonu grupa podejdzie na Most Kleparski.
Tam, około godz. 10.20 z podwyższenia w bramie hejnalista zagra fragment XV-wiecznej melodii „Cracovia Civitas”, a dwóch strażników miejskich otworzy bramę prowadzącą do Barbakanu” – czytamy. Wyjątkiem będą poniedziałki,
kiedy zaplanowano przerwę.
278. WAWEL Wirtualny smok - ZA DARMO
https://cowkrakowie.pl/2026/01/hit-dla-rodzin-na-wawelu-calkowicie-za-darmo-tylko-nie-zakladajcie-zielonych-ubran-zdjecia
(max 5 osób na raz)
Wejście prowadzi przez mały portal w murze obronnym, a tuż przed nim wita nas tablica informacyjna:
„Za tymi drzwiami czeka na Was wirtualny Smok – kuzyn Wawelskiego ze Smoczej Jamy”. Po przejściu przez próg trafiamy do małego pomieszczenia z jaskrawozielonym tłem i barierką. Procedura jest prosta
i całkowicie bezobsługowa. Na specjalnym panelu wystarczy nacisnąć podświetlony przycisk „Start”. W tym momencie kamera nad dużym ekranem ożywa. Prawdziwe wrażenie robi jednak to, co widzimy na monitorze. Dzięki technologii green screen, nasza sylwetka zostaje natychmiast przeniesiona do wirtualnej, mrocznej jaskini wypełnionej stalaktytami i ogniem. Po chwili z mroku wyłania się on – potężny, trójwymiarowy smok.
279. Archeologia i historia - Kraków i okolice - 54 ciekawostki.
https://marek7400.github.io/ciekawostki-krakow/archeo.html